33-letni Jim Gottfridsson, posiadacz 188 meczów i 552 goli w narodowych barwach, został powołany przez Michaela Apelgrena na majowe spotkania towarzyskie. Szwedzi zmierzą się z Chorwacją 13 maja w Kristianstad oraz 16 maja w Varaždinie. To nietypowa sytuacja – zawodnik takiego kalibru bez kontraktu klubowego to w światowym handballu prawdziwa rzadkość.
Nagłe rozstanie z mistrzem Węgier
W połowie kwietnia świat piłki ręcznej obiegła sensacyjna wiadomość. Pick Szeged i Gottfridsson ogłosili natychmiastowe rozwiązanie kontraktu. Od tego momentu doświadczony rozgrywający szuka nowego pracodawcy. Według nieoficjalnych informacji, kilka klubów – szczególnie z Bundesligi – dyskretnie sonduje rynek i analizuje możliwość pozyskania Szweda przed otwarciem letniego okna transferowego.
Delikatna sytuacja selekcjonera
Cała historia nabiera szczególnego charakteru właśnie ze względu na osobę Michaela Apelgrena. Selekcjoner reprezentacji Szwecji to jednocześnie... trener Pick Szeged. Innymi słowy, człowiek, który uczestniczył – lub przynajmniej zaakceptował – decyzję o rozstaniu z zawodnikiem na poziomie klubowym, kilka tygodni później powołuje go do kadry narodowej.
Apelgren publicznie uzasadnił swoją decyzję, podkreślając wkład Gottfridssona zarówno na parkiecie, jak i poza nim. Selekcjoner zaznaczył również, że Szwecja dysponuje na pozycji rozgrywającego dwoma światowej klasy liderami oraz dwoma bardzo obiecującymi młodymi talentami.
Idealna okazja przed mistrzostwami świata
Dla samego Gottfridssona majowe zgrupowanie to doskonały moment na przypomnienie się szerszej publiczności. Mecze z Chorwacją to nie tylko sportowe wyzwanie, ale przede wszystkim doskonała wizytówka dla europejskich klubów – dziesięć miesięcy przed mistrzostwami świata 2027 w Niemczech. Szwedzki playmaker może udowodnić, że wciąż należy do absolutnej elity światowej piłki ręcznej i jest gotowy podjąć nowe wyzwanie klubowe.
Źródło: handnews.fr
