Trzy pewne, dwie w zawieszeniu
Cztery z sześciu miejsc w grupie mistrzowskiej są już obsadzone i niezmienne. KGHM Zagłębie Lubin, z dwunastym ligowym zwycięstwem z rzędu na koncie, pewnym krokiem wchodzi do kolejnej fazy jako lider. PGE MKS El-Volt Lublin kończy rundę zasadniczą na pozycji wicelidera, a KRASOŃ MKS Piotrcovia – stabilnie na trzecim miejscu. KPR Gminy Kobierzyce, mimo bolesnej domowej porażki z Galiczanką Lwów 31:32 w ostatniej kolejce, ma zapewnione piąte miejsce.
Otwarte pozostaje pytanie: kto zajmie czwarte, a kto szóste miejsce? I właśnie na nie odpowie piątkowe spotkanie w Piotrkowie.
Proste reguły, trudne zadanie
Sytuacja jest czytelna jak podręcznik regulaminowy. Piłka Ręczna Koszalin musi wygrać w regulaminowym czasie gry – tylko wtedy zrówna się punktami z Enea MKS-em Gniezno i KPR-em Gminy Kobierzyce. Każdy inny wynik – remis po sześćdziesięciu minutach (nawet wygrana po rzutach karnych daje tylko dwa punkty), a tym bardziej porażka – oznacza czwarte miejsce dla drużyny z Gniezna.
Dlaczego przy równej liczbie punktów to Koszalin wyjdzie z tej trójki na czwartej pozycji? Odpowiedź kryje się w tak zwanej „małej tabeli", czyli zestawieniu wyników bezpośrednich rywalizacji między drużynami z identycznym dorobkiem. W tym mini-rankingu kluczowa okazuje się relacja między koszaliniankami a gnieźniankami.
Koszalin dwukrotnie lepszy od Gniezna
Piłka Ręczna Koszalin wygrała oba mecze z Enea MKS-em Gniezno w rundzie zasadniczej. W 9. kolejce koszalinianki triumfowały na własnym parkiecie 32:27. Zaledwie kilka dni temu, w rozegranym awansem meczu 18. serii, powtórzyły ten wynik na wyjeździe – tym razem 31:26.
Środowe spotkanie w hali im. Mieczysława Łopatki w Gnieźnie było pełne zwrotów akcji. Przyjezdne narzuciły tempo od pierwszych minut – po dziesięciu minutach prowadziły 8:4, a po kwadransie było już 11:6. Choć Pszczoły odrabiały straty i do przerwy przegrywały tylko dwoma bramkami (15:17), druga połowa należała już do zespołu z Koszalina. Kluczowa okazała się seria interwencji Egipcjanki Mai Gomaa – bramkarki, która skończyła mecz z imponującym bilansem 19 udanych obron i 41-procentową skutecznością. W ofensywie gości prym wiodła Jelena Knežević z dorobkiem 12 bramek.
Po stronie gospodyń praktycznie samotną walkę toczyła Katarzyna Cygan. Zawodniczka Enea MKS-u Gniezno zdobyła aż 14 bramek – indywidualny popis, który przyniósł jej tytuł najlepszej zawodniczki meczu i wybór przez kibiców na zawodniczkę 18. serii rozgrywek ORLEN Superligi Kobiet. To nie wystarczyło jednak, by odwrócić losy spotkania. Jak ujął to dziennikarz WP Sportowych Faktów Krzysztof Kempski, trener Peter Kostka już po niespełna czterech minutach musiał prosić o czas przy wyniku 0:4.
Dlaczego Kobierzyce mają pewne piąte miejsce?
KPR Gminy Kobierzyce, choć ma tyle samo punktów co Enea MKS Gniezno, nie może wskoczyć wyżej – i nie spadnie niżej. W bezpośredniej rywalizacji z Gnieznem obie drużyny wygrały po jednym meczu. W pierwszym spotkaniu Gniezno triumfowało u siebie 28:20, w rewanżu Kobierzyce odpowiedziały wygraną 26:24. Przy równej liczbie punktów za te mecze decyduje bilans bramkowy niczym w dwumeczu pucharowym – i tu lepsze jest Gniezno, wygrywające tę rywalizację łącznie 52:46.
Co jednak istotne: gdyby Koszalin wygrał w piątek i trzy drużyny zrównały się punktami, w grę wchodzi „mała tabela" obejmująca wszystkie trzy zespoły. Koszalin, z dwoma wygranymi nad Gnieznem i po jednej wygranej i przegranej z Kobierzycami, zgromadzi w niej dziewięć punktów. Kobierzyce z analogicznym bilansem wobec obu rywalek – sześć. Gniezno z zerem w meczach z Koszalinem i jedną wygraną z Kobierkami – tylko trzy. Wynik: Koszalin czwarty, Kobierzyce piąte, Gniezno szóste. Jeśli zaś Koszalin nie wygra w regulaminowym czasie – Gniezno utrzyma czwórkę, a Koszalin spadnie na szóstą pozycję.
Co to oznacza dla grupy mistrzowskiej?
Czwarte miejsce w tabeli to nie tylko kwestia prestiżu, ale przede wszystkim terminarza fazy finałowej, która startuje w weekend 21–22 lutego. Szósta drużyna tabeli otworzy grupę mistrzowską meczem z KGHM Zagłębiem Lubin – aktualnym mistrzem Polski, który dominował w rundzie zasadniczej. To scenariusz, w którym już od pierwszego gwizdka trzeba gonić stawkę.
Czwarte miejsce nie gwarantuje sielanki – na początek czeka starcie z wicemistrzem rundy zasadniczej PGE MKS-em El-Volt Lublin, drużyną, która zakończyła fazę regularną z imponującym bilansem dwunastu zwycięstw. Z kolei KPR Gminy Kobierzyce, niezależnie od piątkowego wyniku, zacznie grupę mistrzowską od meczów z czołową trójką w kolejności: Piotrcovia, Zagłębie, Lublin. Najtrudniejszy możliwy start.
Piotrcovia faworytem, ale Koszalin ma momentum
Na papierze szanse koszalinianek w Piotrkowie nie wyglądają najlepiej. W pierwszym meczu rundy zasadniczej Piotrcovia rozgromiła Piłkę Ręczną Koszalin 32:21, nie pozostawiając złudzeń co do różnicy klasy. Drużyna Horatiu Pasciego z serii na serię gra coraz lepiej – w ostatnim ligowym meczu pewnie pokonała Sośnicę Gliwice 33:24, z Sara Szczukocką i Gabrielą Harić w rolach głównych (po 6 bramek).
Koszalinianki mają jednak argument, którego nie da się zignorować – formę. Pewne zwycięstwo w Gnieźnie 31:26 pokazało, że drużyna Dymytro Hrebeniuka potrafi zagrać swój najlepszy mecz wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebuje. A piątkowe spotkanie w Piotrkowie to dla nich ostatnia szansa na korzystniejszą pozycję startową w grupie mistrzowskiej.
Koszalinianki jechały do Gniezna ze spokojem – tamto spotkanie nic już w ich bilansie nie zmieniało. Dzisiaj jest zupełnie inaczej. Stawka jest jasna, a presja ogromna. Sześćdziesiąt minut w Hali Relax i wszystko stanie się czytelne. Albo Koszalin wygra i zamelduje się na czwartej pozycji, albo to Gniezno z uśmiechem na twarzy rozpocznie grupę mistrzowską z lepszego miejsca.
Jedno jest pewne – to jeden z najważniejszych meczów końcówki fazy zasadniczej w tym sezonie ORLEN Superligi Kobiet. I choć oczy całej ligi są dziś skierowane na Piotrków, paradoksalnie to nie Piotrcovia, a dwa zupełnie inne zespoły czekają na wynik z największym napięciem.
fot. Orlen Superliga Kobiet

