Warmia na fali – jedenaste zwycięstwo z rzędu
Spotkanie pomiędzy Warmią a Jeziorakiem w Hali Urania śledziła niemal pełna widownia, w tym liczna grupa fanów przybyłych z Iławy. Gospodarze od pierwszych minut narzucili swoje warunki – po piętnastu minutach prowadzili 9:6. Choć zespół z Iławy wielokrotnie starał się doprowadzić do wyrównania, to olsztynianie konsekwentnie budowali przewagę, w jednym momencie zwiększając ją nawet do pięciu trafień (17:12). Pierwszą połowę zakończyli z bezpieczną zaliczką – 19:16.
Po zmianie stron podopieczni Mateusza Antolaka ponownie zdominowali rywali. Dziesięć minut po wznowieniu gry wynik wskazywał już 27:19 na korzyść Warmii, a taki stan rzeczy utrzymał się do końcowego gwizdka. Ostatecznie mecz zakończył się triumfem gospodarzy 38:32. Dawid Reichel został najskuteczniejszym graczem spotkania, zdobywając dziewięć bramek.
Po meczu trener Mateusz Antolak podkreślał: „Odnieśliśmy dziś pewne, przekonujące zwycięstwo. Chcieliśmy się zrewanżować za porażkę z maja ubiegłego roku i to się udało. Dużo pracujemy nad mentalem i bardzo pomagają w tym zwycięstwa. Zawodnicy mają świadomość, że ważny jest każdy dzień, każdy trening i każdy mecz. Przed nami kolejne mecze, które także chcemy wygrać".
Z kolei Marcin Prorok, szkoleniowiec Jezioraka, ocenił: „To był mecz walki, zaangażowania i super postawy z jednej i drugiej strony. Nam zabrakło skuteczności".
Pozycja lidera, ale z zastrzeżeniami
Dzięki tej wygranej Warmia Energa wskoczyła na fotel lidera grupy A pierwszej ligi. Należy jednak pamiętać, że główny konkurent w walce o awans do Ligi Centralnej – KPR Żukowo – ma do rozegrania jeszcze trzy zaległe spotkania.
Następne domowe starcie olsztynian odbędzie się w Biskupcu. W sobotę 7 marca o godzinie 17:00 Warmia Energa zmierzy się ze Spartą Oborniki.
Szczypiorniak bez szans na przełamanie
Zamykający tabelę grupy A Szczypiorniak Olsztyn ponownie nie wykorzystał okazji do zdobycia punktów w bieżącym sezonie. Przegrał przed własną publicznością z Samborem Tczew 19:27 (9:14). Zaskoczeniem dla kibiców była decyzja trenera Konstantego Targońskiego, który przez całe spotkanie nie wpuścił na parkiet doświadczonego Mirosława Ośki, mimo że pozostali zawodnicy zawodzili skutecznością i poprawnością gry.
Szkoleniowiec tłumaczył swój wybór w następujący sposób: „Mirek miał w tym tygodniu słabszą formę. Jest wolniejszym zawodnikiem, a my potrzebowaliśmy grać szybko. Stąd taka decyzja".
Oceniając występ swojego zespołu, Konstanty Targoński stwierdził: „Byliśmy przygotowani na przeciwnika, natomiast mentalnie chyba jeszcze żeśmy nie dorośli do tego, żeby walczyć jak równy z równym. Zawiodła nas przede wszystkim skuteczność. To główna przyczyna porażki".
Źródło: uwmfm.pl

