Dijon przejęło kontrolę po pierwszym kwadransie
Początek spotkania należał do obu defensyw, a pierwszą bramkę dla gości zdobyła Maureen Gayet. Choć JDA Dijon kontrolowało przebieg gry, przez kilka minut brakowało skuteczności – bramkarka gospodyń spisywała się znakomicie, a Nina Dury i Claire Vauthier nie mogły jej pokonać.
Dopiero po sześciu minutach Nadia Mielke-Offendal wykorzystała rzut karny na 0:2. Lokomotiv odpowiedział bramką kontaktową, ale skuteczność Stine Lonborg z "siódemek" pozwoliła utrzymać przewagę (1:3). Mimo solidnej defensywy, Francuzkom brakowało płynności w ataku pozycyjnym, co pozwalało Chorwatkom trzymać się wyniku (4:5 w 12. minucie).
Przełom nastąpił po kwarcie gry. Dijon wykorzystało wykluczenie rywalek i lepiej zarządzało momentami ich słabości. Mielke-Offendal powiększyła przewagę do 4:7, a niezdyscyplinowany Zagrzeb nie potrafił wykorzystać własnych przewag liczebnych. Pewna w bramce Manuella Dos Reis i kliniczna przy karnych Lonborg budowały spokojnie dystans.
W końcówce pierwszej połowy do akcji włączyła się Céline Sivertsen, która swoją grą rozciągała obronę Chorwatek. Skuteczniej działała także Lilou Pintat wewnątrz formacji. Dijon zeszło do szatni z komfortowym prowadzeniem 16:9.
Po przerwie jeszcze lepiej
Drugą połowę Francuzki rozpoczęły w podobnym stylu. Mimo kontrowersyjnych decyzji arbitrów, między innymi przy faulu na Claire Vauthier, JDA nie traciło rytmu. Adriana Holejova pokazywała klasę w rozegraniu, choć Nina Dury na skrzydle miała zmienne szczęście.
Lokomotiv próbował grać przez Paulę Posavec, ale to Dijon dyktowało tempo. Wprawdzie Mielke-Offendal nie wykorzystała jednego rzutu karnego, ale przewaga pozostawała bezpieczna (11:18 w 35. minucie). Chorwatki wciąż nie potrafiły zagrozić w przewagach, co było najlepszym dowodem dominacji gości.
Na ostatni kwadrans Dijon weszło z jeszcze większą determinacją. Fenomenalna Manuella Dos Reis w bramce oraz skuteczność w powerplay sprawiły, że różnica rosła z minuty na minutę. Stine Lonborg, która ostatecznie zdobyła dziesięć bramek, prowadziła atak z wielką rozwagą (15:24 w 47. minucie).
Definitywnie sprawę zamknęła Adriana Holejova, przebijając się przez obronę i ustalając różnicę dziesięciu goli (17:27 w 52. minucie). Końcówka przyniosła kilka strat i małą nerwowość, zwłaszcza po wykluczeniu Emy Balasko po potyczce z Vauthier, ale na wynik to nie miało już wpływu. JDA Dijon wygrało pewnie 30:20.
Blisko Final Four
Dzięki solidnej grze w obronie i skuteczności w kluczowych momentach meczu, Dijon ma ogromną przewagę przed rewanżem u siebie. Dziesięciobramkowa zaliczka to komfortowa poduszka przed walką o awans do turnieju finałowego. Teraz pozostaje jedynie potwierdzić tę przewagę na własnym parkiecie.
Źródło: handnews.fr
