W półfinałowym starciu piłkarzy ręcznych na mundial w Chorwacji doszło do momentu, który na trwałe zapisał się w historii polskiego sportu. Podczas time-outu wymuszonego przez szkoleniowca Norwegów Roberta Hedina, polski selekcjoner Bogdan Wenta przekonywał swoich podopiecznych, że piętnaście sekund - czyli jedna czwarta minuty - to aż nadto, by przejąć piłkę i zdobyć bramkę dającą triumf.
Trafna analiza polskiego trenera oraz sprzyjające okoliczności sprawiły, że sytuacja rozwinęła się zgodnie z jego przewidywaniami. Norwegowie, którym również nie odpowiadał nierozszygnięty rezultat, zdecydowali się na desperackie zagranie - wycofali golkipera z bramki, wprowadzając w jego miejsce dodatkowego zawodnika w polu.
Kluczowy błąd popełnił rozgrywający skandynawskiej drużyny Kristian Kjelling, będący jednocześnie jej największą gwiazdą. W trakcie ofensywy stracił kontrolę nad piłką, która powędrowała do Artura Siódmiaka. Polski obrotowy wykorzystał okazję perfekcyjnie, trafiając z całego boiska do opustoszałej siatki i tym samym zapisując się w annałach jako legenda rodzimego sportu.
Tamten okres to złote lata polskiej piłki ręcznej, do których kibice wracają wspomnieniami z sentymentem.
Źródło: www.onet.pl
