Przygoda Jacoba Holma w stolicy Francji nigdy nie ułożyła się tak, jak sobie wyobrażał. Przez trzy sezony duński rozgrywający nie zdołał wywalczyć sobie miejsca w podstawowym składzie PSG. W zespole zbudowanym z myślą o triumfie w Lidze Mistrzów, Holm pozostawał w cieniu bardziej doświadczonych zawodników, tkwiąc w szerokiej rotacji.
Klub z Paryża nie stworzył warunków, które pozwoliłyby rozwinąć skrzydła zawodnikowi mającemu wszelkie predyspozycje do gry na najwyższym poziomie. Holm dołącza tym samym do długiej listy graczy, którzy przeszli przez PSG bez pozostawienia trwałego śladu adekwatnego do swojego talentu.
Cztery lata w klubie serca
W wieku 30 lat urodzony w Jutlandii zawodnik postanowił zamknąć ten rozdział i wrócić tam, gdzie się wszystko zaczęło. Skjern Håndbold, obecnie drugi zespół duńskiej ligi, oferuje mu to, czego nie znalazł w Paryżu: kluczową rolę w drużynie, projekt budowany wokół jego umiejętności oraz Skjern Bank Arenę, na której marzył grać jako dziecko.
Dyrektor sportowy klubu Thomas Klitgaard nie ukrywa ambicji: "To nie tylko wzmocnienie sportowe, to mocny sygnał". Dla Jacoba Holma to przede wszystkim szansa na relans kariery, która zasługiwała na więcej niż okruchy z paryskiego stołu. Cztery lata kontraktu, numer 5 na koszulce i rewanż do wzięcia.
Transfer ten pokazuje, że nawet wielkie kluby nie zawsze potrafią wykorzystać potencjał utalentowanych zawodników. Dla Holma powrót do domu może okazać się najlepszą decyzją w karierze.
Źródło: handnews.fr

