Wszystko w grze, wszystko do stracenia
Gdy dwie drużyny rozdzielone w tabeli jedną pozycją mają dokładnie tyle samo punktów, meczów wygranych, remisów i porażek, trudno o bardziej czytelną sytuację. Istres (16. miejsce) i Dijon (15.) mają po pięć zwycięstw, jeden remis i aż 21 porażek - łącznie po 11 punktów. Przy trzech kolejkach do końca sezonu różnica między nimi a bezpieczną strefą wynosi dwa punkty. Na 14. miejscu plasuje się Chartres z 13 punktami, a Dunkerque i Sélestat mają po 14 oczek.
Sytuację dodatkowo skomplikowały ostatnie wyniki - Sélestat wygrało swój mecz, a Chartres urwało punkt rywalowi, przez co strefa spadkowa zrobiła się jeszcze ciaśniejsza. Matematyka jest prosta: Istres musi wygrać co najmniej dwa z pozostałych trzech spotkań, żeby w ogóle myśleć o utrzymaniu.
Rewanż za bolesną porażkę
W meczu pierwszej rundy Istres doznało w Burgundii dotkliwej porażki 31:39. To był wieczór, który kibice i zawodnicy woleliby wymazać z pamięci - bramkarze zaliczyły łącznie zaledwie cztery obrony, podczas gdy ich dijonńscy odpowiednicy zatrzymali piłkę aż jedenaście razy. Po stronie gości błysnęli Mohammad Sanad (8 bramek) i Edmilson Araujo (5 trafień), ale to zdecydowanie za mało w obliczu defensywnego rozchwiania drużyny. Dijon mogło natomiast pochwalić się rewelacyjnym Adrą Leonem - hiszpański środkowy rozgrywający zakończył mecz z siedmioma bramkami przy stuprocentowej skuteczności - oraz Alexisem Berthierem, który dorzucił sześć trafień i sześć asyst.
Ta przegrana nadal boli i na pewno napędza chęć rewanżu przed piątkowym spotkaniem.
Trener Mathias: „Potrzebujemy reakcji"
Szkoleniowiec Istres, Romain Mathias, nie owijał w bawełnę w rozmowie przed meczem:
- Przede wszystkim czekamy na reakcję. W ostatnim meczu z Dunkerque nie byliśmy wystarczająco dobrzy i teraz musimy to naprawić. Wracamy na własną halę po kilku tygodniach grania na wyjazdach, a kontekst jest jasny - każdy punkt na wagę złota. Widzimy, co robią bezpośredni rywale, i wiemy, że jeśli chcemy zostać w pierwszej lidze, musimy wygrać co najmniej dwa kolejne mecze, może nawet wszystkie trzy.
O nastroje w szatni trener mówił z optymizmem: - Drużyna pracuje dobrze. Czuć motywację, zaangażowanie i gotowość do walki.
Na pytanie, co trzeba poprawić względem ostatnich spotkań, odpowiedź była jednoznaczna: - Trzeba wskoczyć na wyższy poziom w każdym aspekcie gry. Więcej zaangażowania w obronie i w ataku, i to od wszystkich - łącznie z bramkarzami. Dijon potrafi sprawić problemy każdemu przeciwnikowi, zarówno u siebie, jak i na wyjeździe. W pierwszym meczu kompletnie nas nie było. Mamy też dług do spłacenia za tamtą porażkę.
Statystyki mówią: drużyny niemal identyczne
Liczby potwierdzają, że oba zespoły są do siebie bardzo zbliżone. Dijon ma 14. atak i 10. obronę w lidze, Istres odpowiednio 15. i 11. Podobny styl, podobne możliwości, podobna presja - wszystko wskazuje na to, że o losach meczu zadecydują detale i psychika.
Apel do kibiców
Mathias zaapelował też wprost do fanów: - Przychodźcie tłumnie na halę i dopingujcie nas. W tych kluczowych chwilach będziemy potrzebować każdego głosu. A że zapowiadają upały, zadbajcie też o coś do picia!
Po piątkowym starciu z Dijon Istres jeszcze dwukrotnie zagra u siebie w tej walce o ligowy byt. „Taureaux" muszą jak najszybciej odbudować kontakt z bezpieczną strefą - i nie mają już czasu do stracenia.
Źródło: lnh.fr





