Niepokojące odkrycie przed ważnym starciem
Broniący tytułu mistrza zespół ze stolicy Portugalii przybył do Porto na kluczowe spotkanie w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Już po wejściu do przygotowanej dla gości szatni sportowcy wyczuli nieprzyjemny, silny zapach o działaniu drażniącym. Obecność substancji potwierdzili również delegaci federacyjni znajdujący się na obiekcie. Dotychczas nie udało się precyzyjnie ustalić, jaki związek chemiczny był za to odpowiedzialny, choć wstępne przypuszczenia wskazują na amoniak bądź wybielacz.
Pomoc medyczna i prowizoryczne przygotowania
Sytuacja nabrała poważnego charakteru, gdy niektórzy członkowie drużyny zaczęli odczuwać dolegliwości. Zespół zmuszony był ewakuować się z pomieszczenia, a rozgrzewka przed meczem odbywała się w warunkach daleko odbiegających od standardowych. Klub z Lizbony poinformował, że dwóch członków ekipy – trener Ricardo Costa oraz zawodnik Christian Moga – potrzebowało profesjonalnej opieki lekarskiej.
Ostre oskarżenia i przypomnienie wcześniejszych incydentów
W oficjalnym komunikacie Sporting określił wydarzenie jako poważne zagrożenie dla zdrowia uczestników rywalizacji. Według słów klubu, w pomieszczeniu unosił się toksyczny zapach wpływający negatywnie na stan fizyczny graczy oraz personelu technicznego. Całe zajście zostało nazwane "nie tylko godnym ubolewania, ale wręcz karygodnym".
Lizbończycy zasugerowali, że za incydentem może stać FC Porto, wskazując jednocześnie na wcześniejsze kontrowersyjne zachowania gospodarzy podczas wspólnych starć. Wymieniono między innymi kradzież ręcznika bramkarzowi w trakcie spotkania czy celowe działania chłopców do podawania piłek, mające na celu utrudnienie wznowienia gry. Goście próbowali uzyskać przełożenie meczu, jednak zostali poinformowani, że wszystkie formalne warunki do przeprowadzenia spotkania zostały spełnione. Obawiając się walkowera, drużyna zdecydowała się wyjść na boisko. Mecz zakończył się ich zwycięstwem.
Stanowcze zaprzeczenia i wszczęte postępowania
FC Porto kategorycznie odrzuciło oskarżenia, nazywając je "bezpodstawnymi i obraźliwymi". Klub zapowiedział pełną współpracę ze służbami oraz krajową federacją piłki ręcznej w celu sprawdzenia warunków panujących w szatni i wykluczenia ewentualnych naruszeń regulaminu.
Federacja wszczęła oficjalne postępowanie wyjaśniające, choć na obecnym etapie nie podjęto jeszcze decyzji dyscyplinarnych. Rozstrzygnięcia w sprawie mają zapaść w najbliższym czasie. We wtorek również prokuratura rozpoczęła niezależne dochodzenie dotyczące opisanych wydarzeń.
Źródło: eurosport.tvn24.pl
/origin-imgresizer.eurosport.com/2026/04/03/image-6dca6b25-4e3a-4fe8-b5a4-fd32abc07e90-68-310-310.jpeg)