Spotkanie rozpoczęło się od intensywnej walki, ale już w 8. minucie Dylan Nahi wykorzystał błąd rywali. Portugalczycy nieudolnie rozegrali piłkę po stracie Daniela Dujshebaeva, a czujny Francuz przejął futbolówkę i skierował ją do siatki. Niespełna dwie minuty później Andre Kristensen obronił próbę Salvadora Salvadora, lecz to żółto-biało-niebiescy rozwinęli skuteczny atak. Szymon Sićko trafił z dystansu i Industria objęła prowadzenie 8:6.
Nerwy po stronie gości
Goście ustawili się w obronie 5-1 z Salvadorem jako wysuniętym defensorem, ale w ataku mnożyli błędy. Kielczanie konsekwentnie budowali przewagę, a do 9:7 podwyższył Nahi. W tej akcji sfaulowany został właśnie francuski rozgrywający, co kosztowało Martima Costę dwie minuty wykluczenia.
W 14. minucie emocje sięgnęły zenitu. Tureccy arbitrzy musieli zareagować na protesty sztabu Sportingu - drugi trener Carlos Carneiro otrzymał żółtą kartkę, po czym wykluczenie zarobił Yahoza Moga. Kielczanie mieli potrójną przewagę, choć została ona skrócona przez karę dla Benoita Kounkoud. Mimo to gospodarze umiejętnie kontrolowali tempo gry.
Ofensywny popis Industrii
Po dwudziestu minutach Talant Dujshebaev wprowadził do gry Aleksa Vlaha i Michała Olejniczaka. Rotacja przyniosła efekt - zespół z Kielc grał płynnie i widowiskowo, zwiększając prowadzenie do 13:9. Szkoleniowiec gospodarzy poprosił wówczas o przerwę, by uspokoić swoich zawodników.
Po time-oucie Industria jeszcze bardziej zdominowała rywala. Przez ponad cztery minuty Sporting nie potrafił przebić się przez defensywę gospodarzy, którzy tymczasem zdobyli trzy kolejne trafienia. Dopiero w 23. minucie Martim Costa pokonał Tomasza Ferlinę, ale przy wyniku 10:16 różnica była już bardzo wyraźna. Trener Ricardo Costa zdecydował się na zmianę między słupkami - masywny Mohamed Aly zastąpił Kristensena.
Portugalczycy próbowali wyższej obrony, co chwilowo zaburzyło grę kielczan. Jednak Jorge Maqueda sprytnie obsłużył Piotra Jarosiewicza, który został sfaulowany przez Kike Costę. Hiszpan opuścił parkiet na dwie minuty, a Vlah pewnie wykorzystał rzut karny. Na minutę przed przerwą Sporting zmniejszył stratę do trzech bramek (16:19), ale ostatnie słowo należało do Jarosiewicza z karnego. Portugalscy zawodnicy nie zdążyli już zorganizować sensownego ataku i do szatni schodzili przy stanie 20:16.
Morawski bohaterem drugiej połowy
Pierwsze minuty po przerwie to totalna dominacja Industrii! Trafienia Sićki i dwie bramki Nahiego przełożyły się na komfortową przewagę. Goście desperacko bronili się przed dalszą stratą, a bramkarz Aly miał swoje pięć minut. Jeszcze lepszy okazał się jednak Adam Morawski, który wszedł specjalnie na rzut karny i obronił próbę Kiki Costy! "Loczek" zaliczył nawet double-save, choć Portugalczyk przy drugiej próbie przekroczył linię pola bramkowego.
Kielczanie konsekwentnie powiększali dystans, prowadząc w 37. minucie już 25:19. Po udanym rzucie Francisco Costy z gry wyłączył się Daniel Dujshebaev po zderzeniu z przeciwnikiem - Hiszpan wymagał pomocy fizjoterapeutów. Niebawem na parkiecie potrzebna była również interwencja przy Artsiomie Karaleku, którego faulował Jan Gurri. Białoruski kołowy został następnie kopnięty w twarz podczas walki o piłkę w parterze, ale pozostał na boisku. Theo Monar, który go zastąpił, efektownie wykorzystał podkręcone podanie Sićki i zwiększył przewagę do siedmiu goli.
Kluczowy moment i pewne zwycięstwo
Na kwadrans przed końcem Ricardo Costa wziął czas, starając się uspokoić tempo i przeorganizować obronę. Przy wyniku 30:25 Edney Oliviera zbliżył Sporting na cztery bramki, a Dujshebaev zdecydował się na kolejną zmianę w bramce.
W 50. minucie po analizie wideo sędziowie pokazali czerwoną kartkę Yahozie Modze za uderzenie Maquedy w twarz. Wówczas znów błysnął Morawski, broniąc karnego Francisco Costy, a w odpowiedzi Sićko podwyższył na 32:26. To był przełomowy fragment meczu - choć Portugalczycy jeszcze usiłowali odrobić straty, kielecki bramkarz konsekwentnie ich zatrzymywał.
Carlos Alvarez trafił z karnego na 30. gola dla gości, ale Industria kontrolowała sytuację z sześciobramkową, a następnie siedmiobramkową przewagą po trafieniu Monara. Kropkę nad "i" postawił Arkadiusz Moryto, ustalając końcowy wynik na 39:33.
Pierwsze spotkanie obu drużyn w Hali Legionów zakończyło się przekonującym triumfem gospodarzy, którzy znacząco poprawili swoją pozycję w walce o korzystne miejsce przed fazą play-off Ligi Mistrzów.
Źródło: orlen-superliga.pl

