Trudne wyzwanie w stolicy Niemiec
W stolicy Niemiec doszło do czwartkowej konfrontacji pomiędzy miejscowym Fuchse Berlin a Industrią Kielce w ramach rozgrywek grupowych Ligi Mistrzów EHF. Gospodarze, zajmujący pozycję lidera grupy A z dorobkiem 20 punktów, mieli już zapewniony awans do ćwierćfinału. Drużyna z Kielc walczyła o czwartą lokatę, choć również zagwarantowała sobie udział w fazie play-off. Przed wicemistrzami Polski stało niełatwe zadanie - pokonanie mistrzów Niemiec na ich terenie, choć poprzedni rok pokazał, że norweski Kolstad potrafił to osiągnąć.
Dominacja gości w pierwszej odsłonie
Inauguracyjne trafienie na niemieckim parkiecie należało do Lichtleina, lecz wyrównującą bramkę zdobył Szymon Sićko, ustalając wynik na 1:1. W kolejnych fragmentach pierwszej połowy to podopieczni Talanta Dujshebaeva kontrolowali przebieg wydarzeń. Wyróżniali się Theo Monar oraz Sićko, którzy zachwycoali skutecznością i doprowadzili do prowadzenia 6:4. Po stronie berlińczyków wyróżniał się Mathias Gidsel, najlepszy zawodnik poprzednich mistrzostw Europy. Około piętnastej minuty gospodarze doprowadzili do wyrównania 7:7, jednak Kielczanie prezentowali się znakomicie w każdym elemencie gry. Przed zakończeniem pierwszej połowy wypracowali bezpieczną trzybramkową przewagę 13:10, a do szatni schodzili z wynikiem 15:12.
Dramatyczna końcówka na Max-Schmelling-Halle
Drugą część gry otworzył celnym rzutem Andersson. Podobnie jak wcześniej, na początku aktywny był Sićko, wykazujący się wysoką skutecznością. Istotny wkład w grę polskiego zespołu wnosili także bracia Dujshebaev, co pozwoliło osiągnąć wynik 20:16. Do czterdziestej minuty scenariusz przypominał pierwszą połowę - wszechstronna i efektywna gra drużyny z Kielc powiększała ich przewagę do 24:20. Niemcy jednak wrócili do walki, znajdując receptę na polską obronę. Pojedyncze błędy, jak na przykład kroki, osłabiały pozycję gości. Od pięćdziesiątej minuty, gdy gospodarze wyrównali, rozpoczęła się wyrównana wymiana ciosów. Fuchse spisywało się doskonale w rzutach karnych, gdzie Ferlin nie potrafił obronić kapitanych piłek Grøndhala przy stanie 28:28.
Parkiet musiał opuścić świetnie grający Alex Dujshebaev, który zszedł na ławkę trzymając się za nogę. Jego miejsce znakomicie zajął Michał Olejniczak, który w końcówce doskonale nawiązał do formy Hiszpana i przyczynił się do wyniku 31:30. Bramkarze zaliczyli równą liczbę interwencji - zarówno Ferlin, jak i Lasse obronili po osiem rzutów. Słoweniec w ostatniej minucie popisał się kluczową paradą, która zadecydowała o zwycięstwie. Wszystko przypieczętował Arkadiusz Moryto, a Industria triumfowała w Berlinie 33:31.
Źródło: www.handballnews.pl

