Do Hali Legionów przyjechała ekipa Witalija Nata, która w tabeli plasuje się na solidnym piątym miejscu. W składzie gości nie brakowało znanych polskich nazwisk – Paweł Paterek, Rafał Stachera czy młodsze pokolenie reprezentowane przez 22-letniego Krzysztofa Żyszkiewicza i dwuletnie starszego Tomasza Kosznika. Zapowiadało się więc ciekawe widowisko.
Wyrównany początek, pewna końcówka pierwszej połowy
Przez ponad dwadzieścia minut obserwowaliśmy wyrównaną wymianę ciosów. Warto zaznaczyć, że do gry wrócił Piotr Jędraszczyk, który kontuzję zaleczył już na tyle, by wystąpić w czwartkowym meczu z Kolstad Handball. Zabrakło natomiast braci Alexa i Daniela Dujshebaevów, Klemena Ferlina oraz Arkadiusza Moryto, który nabawił się urazu podczas lądowania po jednej z akcji w Norwegii.
Przełom nastąpił w 24. minucie, kiedy Benoit Kounkoud wyprowadził Industrię na dwubramkowe prowadzenie. Kielczanie wykorzystali przewagę liczebną po wykluczeniu Żyszkiewicza, a Adam Morawski zaczął prezentować świetną formę między słupkami. Aleks Vlah powiększył przewagę do trzech trafień (14:11), a chwilę później Francuz znów uderzył – tym razem po świetnym długim podaniu Jędraszczyka wykorzystał nieobecność Antona Dereviankina w bramce.
W tym momencie widać było wyraźne zachwianie w grze głogowian. Trener Nat poprosił o czas, ale najlepiej wykorzystał przerwę... Morawski! Polski bramkarz popisał się efektowną podwójną interwencją, broniąc najpierw rzut z dystansu, a potem dobitkę. Przy trzeciej próbie Żyszkiewicz w końcu się przełamał, ale to był wyjątek w doskonałym okresie kieleckiego golkipera. Do szatni gospodarze schodzili z pięciobramkowym komfortem – 17:12.
Akcja charytatywna w przerwie meczu
Podczas spotkania fundacja DMKS wspólnie z ORLEN Superligą zorganizowała rejestrację potencjalnych dawców szpiku. Kibice z pomocą wolontariuszy wypełniali formularze i oddawali wymazy z policzka, dołączając do międzynarodowej bazy dawców. Symbolicznego pierwszego podania dokonał Tymek Gołębiowski – realny dawca, który zdecydował się uratować życie potrzebującej osoby.
Druga połowa pod kontrolą mistrza
Po zmianie stron kielczanie jeszcze podkręcili tempo. Jednak między 40. a 45. minutą w ich grze pojawiły się przetarcia, z czego próbowali skorzystać przyjezdni. Wojciech Styrcz, najskuteczniejszy zawodnik Chrobrego w całym sezonie, trafił z karnego na 20:25 około kwadransa przed końcem i był to już ósmy gol głogowian w tej odsłonie – o jeden więcej niż gospodarzy w tym samym czasie.
Talip Dujshebaev dał szansę Bekirowi Cordaliji, ale Bośniak obronił tylko dwa z jedenastu rzutów, więc szkoleniowiec wrócił do Morawskiego. Polak zakończył mecz ze skutecznością na poziomie 40 procent.
W 51. minucie Artsem Karalek pewnie wykonał rzut karny wywalczony przez Dylana Nahiego i Industria prowadziła już 30:20. Nat poprosił o przerwę, ale jego podopieczni dalej gubili się w ataku. Nahi wykorzystał to momentalnie, zdobywając gola z szybkiej kontry. Francuz miał jednak również swoje słabsze chwile – w 56. minucie przy stanie 34:24 zmarnował dwie sytuacje sam na sam ze Stacherą, najpierw uderzając w poprzeczkę, potem obok słupka. Kibice zamiast gwizdać, zaczęli skandować jego imię, a zawodnik szybko się zrehabilitował, trafiając na 36:24.
Najskuteczniejsi zawodnicy
Po stronie gospodarzy najlepszym strzelcem był Damian Jarosiewicz z sześcioma trafieniami. Po cztery bramki dołożyli Sićko, Kounkoud, Vlah, Karalek i Nahi. Dla KGHM Chrobrego najaktywniejszymi strzelcami byli Tarik Kasumovic i Stanisław Skiba – każdy z czterema golami.
Industria Kielce – KGHM Chrobry Głogów 37:25 (17:12)
Industria: Morawski 1, Cordalija – Jędraszczyk 3, Olejniczak, Sićko 4, Kounkoud 4, Maqueda 2, Latosiński 2, Karalek 4, Vlah 4, Rogulski, Monar 3, Jarosiewicz 6, Nahi 4.
KGHM Chrobry: Stachera, Dereviankin – Grabowski 2, Żyszkiewicz 2, Kosznik, Orpik 1, Dadej, Adamski 3, Styrcz 3, Mosiołek 3, Paterek 2, Kasumovic 4, Skiba 4, Pavlovskyi 3.
Źródło: orlen-superliga.pl

