Wyjazd do Mielca okazał się trudniejszym zadaniem, niż mogłoby się wydawać na podstawie tabelki. Stal, choć wciąż bez punktu na koncie, nie zamierzała rozdawać prezentów aktualnym czempionom kraju.
Wyrównany początek, potem akceleracja gości
Pierwsze dwadzieścia minut upłynęło pod znakiem wyrównanej walki. Trener Lijewski nie bez powodu ostrzegał przed tym rywalem - jego słowa o sile Stali w pierwszych połowach okazały się prorocze. Punkt zwrotny nadszedł mniej więcej w 20. minucie przy stanie 8:10. Świetna interwencja Dejana Milosavljeva uruchomiła błyskawiczną kontrę, którą wykończył Dylan Nahi, a chwilę później na tablicy widniał już wynik 14:8 dla przyjezdnych.
Kielczanie zaczęli bezlitośnie wykorzystywać każdą słabość defensywy gospodarzy. Szybkie przejścia po nieudanych rzutach podopiecznych Roberta Lisa przynosiły efekty, a dwuminutowa kara dla Dawida Cacaka dodatkowo skomplikowała sytuację miejscowych. W osłabieniu mielczanie wypracowali sobie niezłą pozycję dla swojego obrotowego Mikołaja Kotlińskiego, ale i tym razem w drodze stanął Milosavljev. Piotr Jędraszczyk zamknął tę sekwencję trafieniem na 16:10.
Kuriozalna bramka i statystyki pierwszej połowy
W 29. minucie kibice zobaczyli nietypową sytuację. Kirił Rabczyński podchodził do rzutu karnego po sfaulowaniu. Piłka uderzyła w poprzeczkę, odbiła się od pleców bramkarza Zeljko Koziny i wpadła do siatki. Tuż przed przerwą Jakub Tokarz trafił z dystansu na 13:18, na pięć sekund przed syreną.
Liczby z pierwszych trzydziestu minut pokazywały przewagę gości. Industria oddała 24 rzuty z zaledwie sześcioma nietrafieniami, podczas gdy Stal przy dwóch rzutach mniej prezentowała znacznie słabszą skuteczność. Serbski golkiper obronił cztery próby gospodarzy, a różnica w stratach mówiła sama za siebie - trzy po stronie Kielc, aż osiem u rywali. To te błędy przekładały się na łatwe bramki z szybkich ataków.
Druga połowa pod kontrolą, mimo oporu
Po zmianie stron Krzysztof Lijewski wypuścił na parkiet Michała Olejniczaka, który stworzył parę środkowych obrońców z Nahim. Do gry weszli także inni Francuzi - Benoit Kounkoud i Julien Bos. Olejniczak od razu zaznaczył swoją obecność, zdobywając pierwszego gola w tym sezonie ligowym - rzutem na pustą bramkę przy wyniku 20:13.
Stal próbowała stawiać czoła, przez dziewięć minut drugiej części dorzuciła cztery trafienia, ale świetnie dysponowany Krystian Witkowski bronił rzut karny Piotra Jarosiewicza oraz próby Nahiego i Artsema Karaleka. Gospodarze mieli nawet przewagę w 40. minucie, lecz jej nie skapitalizowali. Rezultat? Kielce uciekły na 24:17.
Dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem różnica wynosiła pięć bramek (28:23). W 52. minucie Olejniczak asystował przy trafieniu Jędraszczyka na 30:23, praktycznie przypieczętowując losy spotkania. W końcówce Adam Morawski popisał się dwoma dobrymi interwencjami, a ostatnie słowo - paradoksalnie - należało do Witkowskiego, który obronił rzut karny Faruka Yusufa już po syrenie.
Tokarz zawodnikiem meczu
Ostatecznie tablica wyników pokazała 34:27 dla gości. Choć to Kielczanie zgarnęli komplet punktów, to MVP spotkania został ich rywal - Jakub Tokarz z sześcioma golami na koncie.
Handball Stal Mielec - Industria Kielce 27:34 (13:18)
Handball Stal: Witkowski, Kozina - Tokarz 6, Przybylski 4, Ossowski 3, Valyntsau 3, Stefani 3, Krasovskii 2, Sikora 2, Kotliński 2, Porębski 1, Cacak, Mrozowicz.
Kary: 10 min. | Rzuty karne: 4/6
Industria Kielce: Morawski, Milosavljev - Karalek 5, Olejniczak 5, Jarosiewicz 4, Kounkoud 3, Nahi 3, Rabchynski 3, Vlah 2, Yusuf 2, Latosiński 2, Jędraszczyk 2, Bos 1, Monar 1.
Kary: 8 min. | Rzuty karne: 3/5
Źródło: orlen-superliga.pl





