Talant Dujshebaev wystawił do sobotniego starcia z Zagłębiem aż 15 zawodników, oszczędzając siły po czwartkowym pojedynku Ligi Mistrzów z Veszprem. Za drzwiami szatni pozostał Klemen Ferlin, a także kontuzjowani Łukasz Rogulski (dochodzi do siebie po urazie kolana z Piotrkowa) oraz Piotr Jędraszczyk, zmagający się z problemami mięśnia dwugłowego.
Jarosiewicz ze złamanym nosem, ale na posterunku
Na rzuty karne wyszedł ponownie Piotr Jarosiewicz, który mimo złamanego nosa nie odpuszcza walki. Wprawdzie pierwszy "siódemkowy" zmarnował – piłka przeleciała nad bramką Marcina Schodowskiego – ale w drugiej próbie już się nie pomylił, trafiając precyzyjnie w dolny róg.
Totalna dominacja od pierwszego gwizdka
Kielczanie od samego początku narzucili własne tempo i w 20. minucie prowadzili już pewnie 17:9. Adam Morawski spisywał się znakomicie między słupkami, a zespół Dujshebaeva błyskawicznie karał każdy błąd rywali szybkimi kontrami. Do przerwy różnica urosła do jedenastu bramek – 25:14.
Statystyki pierwszej połowy mówią wszystko: gospodarze stracili piłkę zaledwie dwukrotnie, goście aż dziewięć razy. Industria przeprowadziła osiem szybkich ataków i wszystkie zakończyła golem. Zagłębie? Ani jednej skutecznej kontry.
Druga połowa – więcej tego samego
Lubinianie próbowali zareagować po zmianie stron, zdobywając dwa szybkie trafienia w pierwszych półtorej minuty. W 41. minucie efektowną wrzutką popisał się Dawid Krysiak, pokonując Marka Cordaliję, który zastąpił Morawskiego w bramce. To był jednak jedynie akcent ze strony czerwonej latarni ligi.
Industria bezlitośnie wykorzystywała każdy prezent od przeciwników. W 43. minucie z kontrataku skuteczny był Artsem Karalek, a dwie minuty później piękną wrzutką po asyscie Jorge Maquedy popisał się Michał Olejniczak – 35:20.
Magiczna granica czterdziestu bramek przekroczona
Ostatni kwadrans rozpoczął się od kolejnego trafienia Karaleka po obronie Cordaliji, co zmusiło trenera Jarosława Hipnera do prośby o czas. Niewiele to jednak dało. W 54. minucie najmłodszy zawodnik w składzie gospodarzy, Marcel Latosiński, zdobył czterdziestą bramkę dla Industrii – tę symboliczną granicę, której żadna drużyna w lidze nie chce przekroczyć w roli ofiary.
Końcowy wynik 43:26 również ustalił Latosiński po podaniu Daniela Dujshebava. MVP meczu został Artsem Karalek z dziewięcioma golami, a nagrodę wręczyła mu burmistrz Piekoszowa Teresa Jakubowska. Na trybunach zasiadło kilkaset dzieci z Micigozdu i Słopca, które w tym tygodniu gościły piłkarzy ręcznych w ramach akcji "Świętokrzyskie z Iskrą".
Industria Kielce – Zagłębie Lubin 43:26 (25:14)
Industria: Morawski 7 obron/21 strzałów, Cordalija 7/19 – Karalek 9, Moryto 6, Monar 6, Latosiński 5, A. Dujshebaev 4, Olejniczak 4, Vlah 2, Maqueda 2, Jarosiewicz 2, Sićko 2, Kounkoud 1, Nahi, D. Dujshebaev.
Zagłębie: Krukiewicz 7/30, Byczek 1/7, Schodowski 0/12 – Dudkowski 5, Krupa 5, Gębala 5, Krysiak 3, Pietruszka 2, Michalak 1, Świtała 1, Czuwara 1, Drozdalski 1, Iskra 1, Kałużny 1.
Źródło: orlen-superliga.pl

