Od pierwszych minut pojedynku w Kaliszu mistrz Polski pokazał, kto rządzi na parkiecie. Piotr Jarosiewicz otworzył wynik z rzutu karnego, a Jorge Maqueda dołożył trafienie z gry. Gospodarze zdołali odpowiedzieć tylko jednym golem – Jakub Moryń wykorzystał "siódemkę" na 1:2 w 4. minucie, ale to był jeden z nielicznych momentów radości dla kibiców Netlandu.
Błyskawiczny początek gości
To, co wydarzyło się w pierwszych dziesięciu minutach, przesądziło o losach meczu. Kielczanie przeprowadzili prawdziwą demolkę, budując komfortowe prowadzenie 8:2. Ich przewaga była widoczna w każdym elemencie – zarówno w ofensywie, jak i w solidnej grze obronnej.
Kaliszanie próbowali odrobić straty i w 25. minucie udało im się zbliżyć na cztery bramki (9:13). Nadzieje na odwrócenie losów spotkania szybko jednak zgasły – ekipa z Kielc znów nacisnęła na gaz i do szatni udała się z pięciobramkową przewagą 17:12.
Druga połowa bez historii
Po wznowieniu gry Dylan Nahi wpakował piłkę do siatki dla Industrii, ale Joeal Ribeiro i Rostyslav Polishchuk odpowiedzieli dwoma trafieniami dla gospodarzy (14:18 w 33. minucie). Do 37. minuty przy wyniku 16:20 MKS jeszcze próbował walczyć, ale doświadczenie i klasa mistrza Polski wzięły górę.
W 45. minucie po serii sześciu goli z rzędu kielczanie odjechali na dziesięć bramek (16:26) i od tego momentu kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Końcówka meczu była już tylko formalnością – Industria metodycznie powiększała przewagę, by ostatecznie wygrać różnicą szesnastu trafień.
Ferlin z nagrodą MVP
Wyróżnienie dla najlepszego zawodnika spotkania powędrowało do bramkarza zwycięzców – Klemana Ferlina, który swoimi interwencjami pozbawił nadziei kaliszanów na wyrównanie gry. Francuz w kluczowych momentach gasił próby odbudowy wyniku przez gospodarzy.
Z taką przewagą z pierwszego meczu Industria Kielce może spokojnie przygotowywać się do sobotniej rywalizacji u siebie, mając olbrzymi komfort przed awansem do półfinału play-off.
Źródło: orlen-superliga.pl
