W lutowym Power Rankings szwedzkiej Handbollsligan decydują nie punkty w tabeli, lecz faktyczne dyspozycje zespołów na parkiecie. Oto szczegółowa analiza sytuacji wszystkich drużyn:
1. IFK Kristianstad – żelazna ręka na czele ligi
Miejsce w tabeli: 1
Poprzednia pozycja (grudzień): 1
Mimo porażki w derbach z Ystads IF, IFK Kristianstad pozostaje bezsprzecznie najlepszym i najbardziej stabilnym zespołem ligi. Ta jedyna wpadka – gdzie zespół był nie do poznania, prawdopodobnie zmęczony po wyjazdowym meczu w European League – nie zmienia ogólnego obrazu. W lutym IFK wygrał pięć spotkań, w tym z Malmö i Sävehof.
Wyróżnili się czterej zawodnicy: Hayder Al-khafadji prezentował czasami genialną formę w bramce z obroną rzędu 40 procent w większości meczów. Axel Månsson utrzymał swoją zwyczajową skuteczność, Emil Frend Öfors potwierdza status najlepszego lewego skrzydłowego ligi, a William Höghielm gra na poziomie reprezentacyjnym.
To zdecydowanie zespół do pokonania w tym sezonie.
2. HK Malmö – walka o drugą pozycję
Miejsce w tabeli: 2
Poprzednia pozycja: 2
Cztery zwycięstwa, remis i jedna porażka – taki był lutowy bilans Malmö. Przegrana z IFK Kristianstad jest akceptowalna, natomiast strata punktów u siebie z Amo – drużyną, która sprawia Malmö ogromne problemy w tym sezonie – to już kwestia bardziej drażliwa.
Nikola Roganovic miał kilka słabszych meczów na początku miesiąca, być może jako efekt całego zamieszania podczas mistrzostw Europy. Zakończył jednak luty mocnym akcentem: 11 goli i 13 asyst na wyjeździe przeciwko Sävehof.
Dla Malmö kluczowe jest utrzymanie Hammarby za plecami, by zająć drugie miejsce. To mogłoby oznaczać ewentualny piąty, decydujący mecz półfinałowy u siebie w Baltiska hallen zamiast w hali rywali.
3. Hammarby IF – dwa oblicza zespołu
Miejsce w tabelle: 3
Poprzednia pozycja: 5
Choć Hammarby wygrało na wyjeździe z IFK Skövde na otwarcie miesiąca, trzeba podkreślić oczywisty fakt: to dwa różne zespoły w zależności od tego, czy grają w stolicy, czy poza nią. Właśnie te porażki na wyjazdach – jak ta z Alingsås w lutym – mogą zadecydować o tym, czy zajmą drugie, trzecie czy czwarte miejsce.
Poza tym solidny miesiąc: siedem bramek przewagi nad Sävehof przy 16 obronach Linusa Bergha, dwa gole więcej od Hallby po 14 interwencjach Arvida Skooga.
Wszystko wskazuje na to, że będą rosnąć w siłę w trakcie wiosny i być może wyprzedzą Malmö w walce o drugie miejsce.
4. Ystads IF – sukces mimo kontuzji
Miejsce w tabeli: 7
Poprzednia pozycja: 11
Mimo poważnych kontuzji w i tak już zdecydowanie węższej kadrze niż rok temu, YIF zaliczył jeden z najlepszych miesięcy w sezonie. Pomimo urazu Liama Hultberga na początku lutego, zespół Oscara Carléna zdobył siedem z dziesięciu możliwych punktów. A to przy meczach na wyjazdach z Alingsås i IFK Kristianstad!
Momentami mieli problemy w ataku – co przy takiej sytuacji kadrowej nie dziwi – ale robili, co mogli. Młodzi zawodnicy jak Holger Mårtensson, który świetnie się prezentował w juniorach YIF, otrzymali więcej czasu gry.
Nowy nabytek Andrew Wisman dobrze rozpoczął przygodę: pięć goli i asysta przeciwko VästeråsIrsta. Może być świetnym jokerem w play-offach.
5. IFK Skövde – stabilność w środku stawki
Miejsce w tabeli: 5
Poprzednia pozycja: 6
Dwa zwycięstwa, dwie porażki. Niezły, ale nie rewelacyjny miesiąc. Przegrane z Hammarby i Malmö – po prostu z lepszymi zespołami. W pozostałych dwóch meczach wykonali zadanie: wyrównane starcie z OV i przekonujące zwycięstwo nad Önnered.
W meczu z OV bardzo spodobał się Fidel Mbumba: cztery gole przy czterech rzutach, bardziej dojrzała gra. Lewoskrzydłowy, który stale się rozwija. Przeciwko Önnered nie sposób pominąć Håvarda Åsheima w bramce: 19 obron przy 47-procentowej skuteczności. Skövde na pewno żałuje, że nie zostanie na kolejny sezon.
Liga wyraźnie dzieli się na warstwy: na szczycie trio Kristianstad-Malmö-Hammarby. W następnej grupie najbardziej interesująco i stabilnie wygląda Skövde, choć w tym segmencie mieszczą się też YIF, Alingsås i Sävehof. Bardzo wyrównane!
6. Alingsås HK – powrót do stabilności
Miejsce w tabeli: 6
Poprzednia pozycja: 3
Czy Alingsås w końcu odnalazło stabilność i akceptowalny minimalny poziom? Można im to przyznać. Owszem, zaledwie 22 bramki u siebie przeciwko YIF to nie jest zadowalający standard, ale coraz rzadziej zdarzają się mecze, w których zawodzi atak lub obrona.
Zwycięstwo dwoma bramkami na wyjeździe z VästeråsIrsta może nie brzmi imponująco, ale VI paradoksalnie jest trudnym przeciwnikiem mimo słabych wyników. Wygrana pięcioma bramkami u siebie z Hammarby przy 24 straconych golach to solidne osiągnięcie. I wreszcie ośmiobramkowe zwycięstwo na wyjeździe z osłabionym, pogrążonym w kryzysie Guif.
Siedem punktów z dziesięciu możliwych – rok temu byłoby to nieosiągalne dla Alingsås. Największym powodem poprawy jest gra w obronie i między słupkami.
7. IK Sävehof – kontuzje i trudny terminarz
Miejsce w tabeli: 4
Poprzednia pozycja: 4
Słaby luty dla osłabionego kontuzjami Sävehof, które dodatkowo trafiło na morderczy terminarz z meczami przeciwko czołowej trójce (wszystkie przegrane). Występ szczególnie przeciwko IFK Kristianstad był całkiem dobry, ale z Hammarby i Malmö nigdy nie byli blisko zdobycia punktów.
Przynajmniej Sävehof wziął cztery z czterech punktów przeciwko zespołom z dołu tabeli: Guif (31:22 po 17 obronach Arvida Norena) i OV (35:29 po siedmiu plus pięciu interwencjach Trulsa Grötty). To sprawia, że luty był w miarę zadowalający dla drużyny, w której zawodnicy skrzydłowi wyglądali najlepiej.
Po powrocie pełnego składu zespół Linusa Ekmana może znów patrzeć w górę tabeli.
8. Önnereds HK – nieprzewidywalność
Miejsce w tabeli: 8
Poprzednia pozycja: 8
Wciąż zespół mieszający dobre występy ze słabymi. Ofensywa w najlepszych momentach na poziomie czołowej czwórki, defensywa w słabszych chwilach na poziomie dna tabeli. Nic dziwnego, że występy i wyniki Önnered różnią się drastycznie od meczu do meczu. Lutowe przykłady:
- Önnered – Karlskrona 35:27: świetnie w obu kierunkach
- Malmö – Önnered 39:35: Malmö mocne, ale ÖHK tragiczne i pozbawione inspiracji w obronie
- Amo – Önnered: długo w tarapatach, ale finalnie dobry występ obustronnie
- Önnered – Skövde: Patrick Bol dobry w bramce, ale ani obrona, ani atak nie funkcjonowały
Trudno nazwać ich wiarygodnym zespołem. Ale jednocześnie potencjalnie groźny rywal z bramkarzem mogącym stanąć na głowie, najlepszą linią środkową w lidze, kilkoma geniuszami na dziewięciu metrach i solidnymi skrzydłowymi.
9. HF Karlskrona – kontrowersje sędziowskie
Miejsce w tabeli: 9
Poprzednia pozycja: 7
Powinno być sześć punktów zamiast pięciu? Karlskrona tak uważa po tym, jak zegar meczowy i wszystko inne zawiodło pod koniec spotkania z Alingsås. Po obejrzeniu powtórek można przyznać, że Karlskrona mogła zostać okradziona ze zwycięstwa. Niemniej przeprowadzenie meczu od nowa byłoby ogromnym zaskoczeniem.
Poza tym? Raz dobrze, raz słabo. Słaby mecz wyjazdowy z Önnered (18 strat technicznych), dobry występ ale zero punktów z Kristianstad, bardzo solidne domowe zwycięstwo z YIF przy rewelacyjnych skrzydłowych, oraz "wykonanie zadania" przeciwko VästeråsIrsta.
Jeśli Karlskrona ma załapać się do play-offów, musi podnieść średnią punktową w marcu, inaczej grozi rozczarowująca dziewiąta pozycja.
10. IF Hallby – więcej niż się wydaje
Miejsce w tabeli: 11
Poprzednia pozycja: 10
Powiedzenie, że trener Jesper Östlund robi wiele z niewiele, byłoby niesprawiedliwe. Hallby ma dobry zespół z mnóstwem klasowych zawodników. Biorąc pod uwagę trudne kontuzje, robią całkiem przyzwoity sezon.
Lutowy bilans: dwa zwycięstwa, remis i tylko jedna porażka. To mocne wyniki. Albin Broman spisuje się dobrze przez cały sezon, również w lutym, a Isak Karlsson coraz lepiej radzi sobie na lewej dziewiątce.
Jedyna lutowa przegrana to dwubramkowa strata na wyjeździe z Hammarby – naprawdę nie ma się czego wstydzić. Zdobyli punkt na wyjeździe z YIF mimo braku Marcusa Holména w bramce. Gdyby sezon trwał dłużej, Hallby mogłoby zagrozić miejscom play-offowym, ale teraz będą zadowoleni z pozycji w środku tabeli.
11. Amo HK – frustrująca niestabilność
Miejsce w tabeli: 10
Poprzednia pozycja: 9
Najbardziej rozrywkowy i zarazem frustrujący zespół ligi ponownie dał o sobie znać. Wielkie problemy w obronie (słyszeliście to już wcześniej?!) u siebie przeciwko słabemu na wyjazdach OV – przegrana trzema bramkami. Potem udało się uniknąć "zrobienia Amo" na wyjeździe z Guif (czyli przegrania z zespołem, który powinni pokonać) i wygrali tam trzema golami.
Dalej? Złota okazja przeciwko Önnered, ale całkowity zanik na końcu i porażka pięcioma bramkami. Następnie wyjazd do Malmö i zdobycie punktu po fantastycznym występie: dziewięć trafień Lukasa Rylandera, osiem Arnara Birkira Halfdanssona, siedem Oscara Adera i decydująca obrona byłego gracza Malmö Erika Helgstena.
Mimo wszystko udane zakończenie lutego. Ale można argumentować, że powinni mieć cztery punkty więcej
Źródło: handbollskanalen.se

