Za niecały tydzień w Malmö Arena dojdzie do starcia Szwecji z Holandią – meczu, w którym drużyna prowadzona przez szwedzkiego szkoleniowca Staffana Olssona będzie występować w roli outsidera i wyzwania dla gospodarzy turnieju.
W sobotnim sparingu z Norwegią Holendrzy pokazali, że mogą stanowić realną siłę. Świetnie dysponowany Reinier Taboada, autor sześciu trafień, bramkarz Matthias Dorgelo oraz kluczowy rozgrywający Dani Baijens sprawili, że ich zespół naciskał norweską kadrę przez większość spotkania. Holandia wyszła nawet na prowadzenie w drugiej połowie.
Ostatecznie to Norwegia zwyciężyła 33:30, choć jeszcze do przerwy przegrywała 14:15. Ofensywna błyskotliwość Tobiasa Grøndahla zrobiła różnicę, a gospodarze przejęli kontrolę w końcówce. Holendrzy spędzili finałowe minuty na desperackich próbach doprowadzenia do remisu, ale zabrakło im już sił na odrobienie strat.
Mimo porażki ekipa Olssona pokazała, że Szwedzi będą musieli brać ich poważnie w inauguracyjnym meczu mistrzostw Europy.
Źródło: handbollskanalen.se
