Malmö nie ma problemów ze strzelaniem
HK Malmö przeżywa bramkową passę. W pierwszym meczu po przerwie na mistrzostwa Europy drużyna z Malmö pokonała Guif aż 41:35 w Balitska Hallen. Teraz, w poniedziałkowy wieczór, na parkiecie gościło Önnered – i znów było widowiskowo. Malmö zwyciężyło 39:35, choć goście przez długi czas stawiali twarde warunki.
Önnered rozpoczęło mecz bardzo dobrze i w początkowej fazie było nawet lepszym zespołem. Sytuacja zmieniła się, gdy bramkarz Ebbe Håkansson zaczął pewnie interweniować między słupkami. To dało Malmö przewagę, którą ekipa gospodarzy utrzymywała już do końcowego gwizdka. Co ciekawe, udało się to pomimo czerwonej kartki dla Tima Hildinga, który opuścił boisko na kwadrans przed końcem spotkania.
Roganovic znów w roli głównej
Jak to często bywa w HK Malmö, w roli lidera wystąpił Nikola Roganovic. Serbski rozgrywający zapisał na swoim koncie osiem bramek i dziewięć asyst – statystyki mówiące same za siebie. To właśnie efektywność w ataku jest największym atutem zespołu z Malmö, choć w defensywie – szczególnie pod nieobecność Hampusa Nygrena – wciąż jest sporo do poprawy, o czym świadczył mecz z Önnered.
Guif znów bez punktów
W drugim poniedziałkowym starciu Eskilstuna Guif podejmowała Amo HK. Dla gospodarzy, wyraźnie walczących o utrzymanie, była to szansa na cenne punkty. Również Amo znajduje się pod presją – drużyna desperacko chce uniknąć bezpośredniego zamieszania w walkę o utrzymanie.
Do przerwy był remis, a Guif przez długi czas wyglądało na to, że może wywalczyć przynajmniej punkt. Jednak w kluczowym momencie, gdy szala mogła przechylić się w każdą stronę, to goście pokazali większą skuteczność i zimną krew.
Decydującego gola w końcówce – jak można było się spodziewać – zdobył Daniel Steen, zapewniając Amo zwycięstwo 31:28. Dla gości to ważne trzy punkty, które pozwalają z większym optymizmem patrzeć w stronę środka tabeli. Guif z kolei pozostaje bez zdobyczy punktowej i sytuacja zespołu pozostaje bardzo trudna.
Źródło: handbollskanalen.se

