Bramka, która zmieniła wszystko
Spotkanie zamykające część zasadniczą rozgrywek w Orlen Superlidze kobiet dostarczyło niezwykłych emocji. Gdy sędzia kończył mecz, wszyscy przygotowywali się już na rzuty karne. Pozostała jedynie formalność w postaci rzutu wolnego dla zespołu z Koszalina. Nikt nie spodziewał się, że Hanna Rycharska wykorzysta tę okazję i strzeli bramkę wprost z rzutu wolnego, przesądzając o zwycięstwie swojego zespołu.
W rozmowie z klubowymi mediami po zakończeniu pojedynku obrotowa przyznała, że nie zastanawiała się specjalnie nad wykonaniem tego zagrania. Chciała po prostu oddać rzut, a podobna sytuacja zdarzała jej się już wcześniej, prawdopodobnie w meczu z drużyną z Jarosławia. Pewność siebie była kluczem do sukcesu i to właśnie ona pozwoliła jej trafić do bramki.
Marzenie o grze na innej pozycji
W emocjach po spotkaniu kapitanka drużyny wyznała swoje sportowe marzenie. Rycharska regularnie mówi szkoleniowcom, że chciałaby spróbować swoich sił na pozycji rozgrywającej, jednak nigdy nie otrzymuje takiej szansy. Jej zdaniem skuteczny rzut w okienko bramki dowodzi, że ma umiejętności, by choć na moment zagrać na rozegraniu i pokazać się z tej strony.
Zmiana sytuacji w tabeli i pucharze
Zwycięstwo w tym meczu całkowicie pomieszało karty zarówno w tabeli Superligi, jak i w rozgrywkach Pucharu Polski. Zespół z województwa zachodniopomorskiego miał 17 lutego rozegrać ponownie spotkanie z MKS-em Piotrcovią o półfinał krajowego pucharu. Te plany jednak legły w gruzach - tego samego dnia koszalinianki zmierzą się z Lubliankami już w ramach grupy mistrzowskiej.
Dumna z zespołu i jego osiągnięć
Według obrotowej całe to zamieszanie terminarzowe nie wpłynęło negatywnie na atmosferę panującą w drużynie. Rycharska podkreśliła, że jest dumna z zespołu i tego, co udało się osiągnąć w bieżącym sezonie. Na starcie rozgrywek zawodniczki obawiały się, że będą zmuszone rywalizować w grupie spadkowej. Teraz mają nadzieję, że wszystkie pozostałe spotkania będą przebiegać podobnie i zakończą się zwycięstwami zdobytymi "jedną na luzie".
Autorka ośmiu bramek w omawianym meczu wspomniała również o ambicjach drużyny prowadzonej przez Dmytro Hrebeniuka. Choć do medali nie jest daleko, szczypiornistki starają się zachować realizm. Jak powtórzyła Rycharska, do każdego pojedynku podchodzą z wolą walki i zamiarem zdobycia trzech punktów. Tak samo zamierzają postąpić we wtorkowym starciu.
Źródło: sportowefakty.wp.pl
