Starcie dwóch gigantów światowego handballa miało odmienne znaczenie dla obu drużyn. Francuzi potrzebowali zwycięstwa, by przybliżyć się do strefy medalowej, podczas gdy Hiszpanie – mimo że w fazie przebudowy – mogli liczyć jedynie na prestiżowy sukces i korzystniejsze miejsce w klasyfikacji.
Poprzednie spotkanie tych rywali na dużej imprezie datuje się na 2023 rok, kiedy to na mistrzostwach świata w Krakowie Les Bleus triumfowali 28:26. Dla ekipy Jordiego Ribery konfrontacja miała również znaczenie w kontekście kwalifikacji do MŚ 2027 w Niemczech.
Kapitalna pierwsza połowa Hiszpanów
Początkowe minuty należały do La Roja, która dzięki celnym rzutom z dystansu Jana Gurriego objęła dwubramkowe prowadzenie. Aymeric Minne szybko doprowadził jednak do remisu, a w 13. minucie Hugo Descat z rzutu karnego dał Francuzom przewagę. Podopieczni Guillaume'a Gilla złapali dobry rytm, a ich rozgrywający oraz bramkarz zaczęli funkcjonować efektywnie.
Los Hispanos nie zamierzali się poddawać i błyskawicznymi kontratakami – realizowanymi zarówno z gry, jak i z karnych – odzyskiwali inicjatywę. Aleix Gomez wyprowadził swoją drużynę ponownie na prowadzenie. Sprawne i dynamiczne ataki przez środek oraz umiejętność znajdowania luk w ustawieniu stanowiły zbyt trudne zadanie dla defensywy rywali w tej fazie meczu.
Hiszpańska obrona w formacji 5-1 działała niezwykle agresywnie, pozbawiając Francuzów przestrzeni i wprowadzając chaos w ich akcjach. W 17. minucie Ian Barrufet po znakomitym kontrataku ustalił wynik na 11:8. W szeregach ekipy znad Sekwany narastało napięcie, wszyscy mieli świadomość wagi tego sprawdzianu.
Kilka minut później ten sam zawodnik ponownie wykorzystał szybką akcję i na tablicy widniał rezultat 14:9. Francuzi prezentowali się bardzo nerwowo, a mordercze kontry przeciwników dosłownie zmiatały ich z parkietu. Pod koniec pierwszej połowy różnica wzrosła do 18:12, a tuż przed przerwą sytuacja nie uległa znaczącej zmianie – Les Bleus znaleźli się w trudnej pozycji.
Francuzi walczyli, ale nie zdołali odwrócić losów meczu
Drugą odsłonę kapitalnie zainaugurował Sergey Hernandez. W miarę upływu czasu obrońcy tytułu zaczęli jednak stabilizować swoją grę. W 41. minucie Hugo Descat trafił z karnego na 19:23, a cztery minuty później Dylan Nahi rzucił ze skrzydła, zmniejszając dystans do trzech bramek – 22:25. Francuzi stopniowo wracali do rywalizacji, co skłoniło Jordiego Riberę do wzięcia przerwy na żądanie.
Krótko po time-oucie Thibaut Briet wykorzystał kontrę i przewaga Los Hispanos skurczyła się do zaledwie jednego trafienia. Podopieczni Guillaume'a Gilla zdecydowanie podnieśli jakość w ofensywie, lepiej rozwiązywali sytuacje jeden przeciwko jednemu i eksploatowali korytarze w hiszpańskiej defensywie. Mecz zaczynał się właściwie od początku.
Aleix Gomez przywrócił jednak nadzieję w sercach kibiców La Roja, trafiając na 28:25. W bramce nadal wyróżniał się Sergey Hernandez, który wraz z Ianem Barrufetem stanowił główną oś utrzymującą ekipę Ribery na prowadzeniu. W 56. minucie Aleix Gomez z rzutu karnego ustalił wynik na 33:28 i wydawało się, że Hiszpanie już nie oddadzą zwycięstwa.
Hiszpania – Francja 36:32 (18:12)
Najwięcej bramek Hiszpania: Barrufet 10
Najwięcej bramek Francja: Minne 7
Źródło: www.handballnews.pl

