Varberg po raz kolejny udowodnił, że nie zamierza łatwo oddać pola w walce o utrzymanie w szwedzkiej ekstraklasie piłki ręcznej. Po zaciętej porażce w poprzednim starciu, ekipa gości ponownie pokazała wielki hart ducha na parkiecie w Helsingborgu.
Gości nie trzeba było motywować
Początek meczu należał zdecydowanie do Varbergu. Już po pięciu minutach goście prowadzili 3:0, a Helsingborg miał ogromne problemy ze znalezieniem sposobu na bramkarza rywali, Carla Aroniusa. Dodatkowym atutem przyjezdnych był świetnie dysponowany Simon Thorbjörnson, który paraliżował obronę gospodarzy.
Przewaga gości systematycznie rosła i do przerwy było już 16:11 dla Varbergu. Wszystko wskazywało na to, że zespół z Helsingborga czeka ciężka przeprawa o przedłużenie serii.
Fenomenalny powrót po przerwie
Druga połowa przyniosła jednak kompletną odmianę. OV Helsingborg wyszedł po przerwie jak zespół odmieniony – trzy szybkie bramki natychmiast przywróciły gospodarzy do gry. To był dopiero początek wielkiego powrotu.
Helsingborg konsekwentnie odrabiał straty, a serią czterech trafień z rzędu gospodarze nie tylko doprowadzili do wyrównania, ale wyszli na prowadzenie 25:24. Publiczność w hali oszalała z radości.
Finisz na przewagi
Końcówka spotkania to był prawdziwy thriller – różnica oscylowała między jednym a dwoma golami. Helsingborg zdołał jednak utrzymać minimalną przewagę, a na pięć sekund przed końcem Andreas Windahl przypieczętował zwycięstwo trafieniem na 32:30.
Triumf sprawia, że OV Helsingborg prowadzi w barażowej rywalizacji 2:1 w meczach. Teraz obie drużyny czeka kilkudniowa przerwa przed czwartym pojedynkiem, który odbędzie się 14 kwietnia na parkiecie Varbergu.
Źródło: handbollskanalen.se
