Mecz 19. kolejki Starligue odbył się wcześniej niż planowano – 10 lutego – z dwóch powodów: dostępności hali Colisée oraz kalendarza HBC Nantes, który w pierwotnym terminie rozgrywał spotkanie Ligi Mistrzów. Dla C'Chartres Métropole Handball (C'CMHB), po bardzo trudnej pierwszej części sezonu, każdy punkt jest na wagę złota. Z kolei HBC Nantes, tracący zaledwie punkt do PSG, nie zamierzał dać rywalom żadnych szans.
Młodzież z Nantes w składzie
W kadrze meczowej HBC Nantes znalazło się trzech wychowanków akademii klubu: Yoni Peyrabout (zastępujący Noama Léopolda), André Wenkegheu Tchambou oraz Salomon Nassequela (w miejsce Ayouba Abdi). C'CMHB wystąpił w pełnym składzie, bez zawodników z drużyny rezerwowej.
Goście przejęli kontrolę już w pierwszej połowie
Pierwszego gola zdobył Yvan Vérin, który niedawno przedłużył kontrakt do 2028 roku, trafiając efektownym strzałem z biodra. Choć gospodarze prowadzili przez kilka minut, goście szybko przejęli inicjatywę, prowadzeni przez wyśmienitego Aymeric Minne (7:4 w 8. minucie). Chartres rotował podstawową szóstką, ale wobec doskonale zsynchronizowanej obrony Nantes trudno było znaleźć przestrzeń do skutecznego strzału. Wejście weterana Sébastiana Skube pozwoliło drużynie z Eure-et-Loir utrzymać kontakt z rywalem.
"Byliśmy poważni, zdyscyplinowani. Nie graliśmy z wielką wściekłością, ale robiliśmy to, co trzeba. To nie był mecz w szalonym tempie. Szybko się uspokoiliśmy. Skoro wcześnie wyszliśmy na prowadzenie, mogliśmy rotować składem i pracować" – powiedział po meczu Grégory Cojean, trener HBC Nantes.
Aymeric Minne, rozgrywający reprezentacji Francji, czuł się na parkiecie jak u siebie. Swoim charakterystycznym stylem gry zadawał wielkie problemy obronie Chartres, serwując kolegom perfekcyjne asysty. Obrona gospodarzy albo była zbyt wolna, albo brakowało jej intensywności, co pozostawiało mnóstwo luk. W ataku C'CMHB często tracił piłkę, nie wykorzystując nawet przewag liczebnych – jak w sytuacji, gdy Matej Gaber został wykluczony za zbyt ostrą interwencję przeciwko Skube. Zupełnie odwrotnie zachowywali się podopieczni Cojean: bronili z wielką determinacją i kończyli swoje akcje w kilka sekund, wyprzedzając rywali (22:13 w 30. minucie).
Druga połowa bez zmian w scenariuszu
W bramce Chartres zmianę przeprowadzono w przerwie – Juliena Meyera zastąpił mało skutecznego Milana Bomastara (3 obrony przy 24 strzałach). Nantes potrzebował zaledwie sześciu minut, by podwoić przewagę – 28. bramkę dla gości zdobył ponownie Aymeric Minne. Chartres miał ich wówczas 14. HBC zaczął rotować składem, dając szansę między innymi Ianowi Tarrafecie na pozycji lewego rozgrywającego oraz Yoniemu Peyrabout (31:18 w 41. minucie).
Skrzydłowi Chartres robili, co mogli, by ratować tonący okręt, ale różnica wydawała się nie do odrobienia, mimo kilku udanych interwencji Juliena Meyera.
"Wiedzieliśmy, że ten mecz będzie bardzo trudny, przed najtrudniejszym trójmeczem sezonu z Sélestat, Dunkirk i Istres. Teraz to spotkanie jest za nami. Nie da się powiedzieć tego lepiej – jest za nami. Musimy szybko przejść do następnych wyzwań, bo przed nami naprawdę ważne mecze. Jeśli pokażemy tę samą twarz, domyślcie się sami, co nas czeka" – powiedział Gaël Tribillon, lewy skrzydłowy C'CMHB.
Ostatnie dziesięć minut było kopią poprzednich pięćdziesięciu: Nantes prezentował swój handball w najlepszym wydaniu, podczas gdy Chartres mógł tylko przyglądać się, jak wszystko dzieje się zbyt szybko. Goście wrócili do domu z dwoma cennymi punktami, natomiast drużyna z Eure-et-Loir nadal tkwi w dolnej części tabeli. Kiepski występ przed sobotnim meczem z bezpośrednim rywalem – Sélestat. Końcowy wynik: 27:41.
Źródło: handnews.fr

