Długie oczekiwanie kibiców na pierwszego gola
Zgodnie z tradycją widownia w hali Hannover pozostaje na stojąco aż do pierwszego trafienia gospodarzy. W sobotni wieczór kibice musieli czekać dłużej niż zwykle - dopiero po 4 minutach i 13 sekundach Justus Fischer otworzył licznik trafień, ustalając wynik na 1:2. Goście z Wetzlaru, którzy dzień wcześniej ogłosili zatrudnienie nowego dyrektora sportowego Michaela Allendorfa, dobrze rozpoczęli mecz, a w ich bramce znakomicie prezentował się Andreas Palicka.
Wyrównany początek spotkania
Pierwszy remis padł po niecałych czterech i pół minutach, kiedy August Pedersen - najskuteczniejszy zawodnik meczu pierwszej rundy z dwunastoma golami - trafił na 2:2. Do 15. minuty to HSG prowadziła, ostatni raz 7:6 po trafieniu Filipa Vistoropa. Hannover konsekwentnie odpowiadało wyrównującymi golami, choć Fischer zmarnował doskonałą okazję w kontrataku, trafiając na Palickę przy stanie 6:6. Szwedzki bramkarz, mimo swoich 39 lat, zanotował w pierwszej połowie aż osiem obron.
Recken przejmują kontrolę przed przerwą
Punkt zwrotny przyszedł po wykluczeniu środkowego obrońcy gości Georga Löwena. Pedersen wykorzystał przewagę i w 18. minucie dał gospodarzom pierwsze prowadzenie - 8:7. Od tego momentu podopieczni Juana Carlosa Pastora stopniowo przejmowali kontrolę nad grą. Ostatni remis padł w 21. minucie (9:9 po trafieniu Tristana Kirschnera). Następnie Renārs Ušiņš ustalił dwubramkowe prowadzenie na 11:9, a Thomas Solstad podwyższył już na 12:9. Wspierany przez coraz lepiej dysponowanego Birlehma (sześć obron w pierwszej połowie), Hannover prowadził do przerwy 14:11.
Rozbiegany Ušiņš rozpoczyna drugą połowę
Początek drugiej połowy należał do gospodarzy, a przede wszystkim do Ušiņša. Łotewski rozgrywający zdobył trzy bramki w ciągu pierwszych czterech minut, doprowadzając do prowadzenia 18:12. Wetzlar nie poddawał się jednak bez walki - po dziesięciu minutach drugiej odsłony Nikola Grahovac zmniejszył stratę do 17:20. Justin Müller w 44. minucie jeszcze raz zbliżył gości na trzy trafienia (19:22), ale to był ich ostatni zryw.
Birlehm muruje, Recken uciekają
W kluczowym momencie meczu Dominik Birlehm wszedł na zupełnie inny poziom. Niemiec zakończył spotkanie z imponującym dorobkiem 17 obron (Palicka miał ich 11), co pozwoliło Hannoverowi odskoczyć na bezpieczny dystans. W 46. minucie Jonathan Edvardsson podwyższył na 25:20, a chwilę później Ušiņš ustanowił maksymalną, sześciobramkową przewagę - 26:20.
Goście, wspierani przez grupę kibiców, którzy towarzyszyli im w wyjeździe do stolicy Dolnej Saksonii, nie składali broni. Niklas Theiß, aktywny w drugiej połowie, w 54. minucie ponownie zmniejszył stratę do trzech bramek (24:27). Wcześniej szczęścia po stronie gospodarzy zaznał Pedersen, którego rzut karny wprawdzie odbił się od poprzeczki, ale w dobitce trafił do siatki.
Spokojne zakończenie
Niesieni dopingiem własnych fanów i genialną postawą Birlehma, gospodarze kontrolowali końcówkę spotkania. Kapitan Marius Steinhauser w 54. minucie ponownie ustalił czterobramkową różnicę (28:24). Na trzy minuty przed końcem Leif Tissier zanotował swoją drugą bramkę, ustalając wynik na 29:25. Kropkę nad "i" postawił Pedersen, wykorzystując rzut karny na dwie minuty przed końcową syreną i ustalając wynik końcowy na 30:25.
Źródło: daikin-hbl.de

