Aranäs – Sävehof 24:26
Choć lider tabeli Sävehof był wyraźnym faworytem starcia z Aranäs, to drużyna z Kungsbacki postawiła się zdecydowanie bardziej, niż można było przypuszczać. Gospodyni od pierwszych minut narzuciły własne tempo gry. Solidna defensywa i zrównoważony atak pozwoliły Aranäs szybko objąć prowadzenie nad wyraźnie nieporadnym tego dnia liderem.
Sävehof przez całą pierwszą połowę musiało gonić wynik i dopiero po zmianie stron udało się wyrównać stan meczu. Do samego końca spotkanie toczyło się punkt za punkt, ale w decydujących momentach doświadczenie lidera dało o sobie znać.
Kluczową postacią Sävehof okazała się Elin Þorkelsdóttir, która skutecznie atakowała bramkę rywalek. To właśnie Islandka zdobyła dwa ostatnie gole swojego zespołu, przesądzając o zwycięstwie 26:24.
Boden – Skara 23:22
W Boden doszło do jednego z najciekawszych meczów kolejki. Gospodarze, znani z doskonałej formy przed własną publicznością, podejmowali obrońcę tytułu mistrzowskiego. Przed meczem oba zespoły dzieliły zaledwie dwa punkty, a ewentualna wygrana Boden miała wynieść beniaminka na czwarte miejsce w tabeli.
Początek spotkania należał całkowicie do gospodarzy. Skara przez pierwsze osiem minut nie potrafiła nawet trafić do bramki, a Boden prowadziło już 4:0. Mistrzynie Polski stopniowo odrabiały straty i do przerwy udało się doprowadzić do remisu 12:12.
Druga połowa przyniosła niezwykle wyrównane widowisko z ciągłymi zmianami prowadzenia. Przy wyniku 21:21 Boden straciło dwie zawodniczki w krótkim odstępie czasu, ale Skara nie potrafiło wykorzystać przewagi. Wręcz przeciwnie – to gospodyni wyszły na prowadzenie trafieniem Andrezy Almeidy. Evi Jaspers wyrównała na niecałą minutę przed końcową syreną.
Boden wykorzystało przerwę na żądanie, by przygotować ostatnią akcję. Strategia się powiodła – na kilka sekund przed końcem Frida Höglund posłała piłkę do siatki, zapewniając swojej drużynie zwycięstwo 23:22.
Skuru – Önnered 17:20
Mecz w Skuru przyniósł najmniej bramek spośród wszystkich spotkań kolejki. Obie ekipy miały ogromne problemy w ataku, co sprawiło, że na początku drugiej połowy na tablicy wyników widniał skromny rezultat 10:8 dla gospodyń.
W tym momencie ofensywa Önnereds wreszcie ruszyła z kopyta. Gościnie przeprowadziły decydujący rajd, zmieniając stan meczu z 8:10 na 15:10. Kluczową rolę odegrała Moa Boqvist, która w tym fragmencie zdobyła trzy bramki. Skuru próbowało odrabiać straty i zbliżyło się na niewielką odległość, ale przełamać defensywy rywalek już nie zdołało.
Gdy wynik ponownie się wyrównał, to znów Boqvist wzięła sprawy w swoje ręce. Szwedzka rozgrywająca zakończyła mecz z dorobkiem dziewięciu trafień, a Önnered mogło cieszyć się z wygranej 20:17.
Źródło: handbollskanalen.se
