Historia kontuzji Hampusa Nygrena należy do niezwykłych. Zawodnik HK Malmö doznał urazu w trakcie derbowego meczu przeciwko Ystads IF 11 grudnia i musiał opuścić boisko. Już kilka dni później wrócił jednak do gry w spotkaniu z IFK Kristianstad, nie wiedząc, jak poważny jest jego uraz.
Rezonans magnetyczny, który miał pomóc w dokładnym zdiagnozowaniu problemu, przyniósł fatalne wieści – okazało się, że 33-latek ma zerwane więzadło krzyżowe. Oznacza to koniec sezonu dla doświadczonego zawodnika.
Grał z zerwanym więzadłem
– Nie byłem zaniepokojony, bo badanie miało po prostu wyjaśnić, co mi dolega. Ale potem usłyszałem, że to więzadło krzyżowe i to było jak uderzenie z boku – wyznał Nygren w rozmowie z dziennikiem Sydsvenskan.
Fakt, że zawodnik był w stanie rozegrać mecz z tak poważną kontuzją, świadczy o jego wytrzymałości, ale również o tym, jak podstępne potrafią być tego typu urazy.
Nastawiony na powrót
Mimo trudnej diagnozy Nygren nie składa broni i już myśli o powrocie na parkiet. Zdaje sobie jednak sprawę, że przed nim długa i wymagająca rehabilitacja.
– Tak, moim celem jest powrót do gry. Taka postawa jest mi potrzebna, żeby przetrwać rehabilitację. Zobaczymy, jak pójdzie pod względem fizycznym i czy Zoran (Roganović, trener – przyp. red.) będzie chciał mnie zatrzymać. Nie zamierzam wracać za wszelką cenę – dodał doświadczony zawodnik.
HK Malmö będzie teraz musiało szukać zastępstwa za swojego rozgrywającego na resztę sezonu. Nygren ma kontrakt z klubem, a jego przyszłość zależy zarówno od przebiegu rehabilitacji, jak i decyzji sztabu szkoleniowego.
Źródło: handbollskanalen.se
