W niedzielę w Tatabányi doszło do wyczekiwanego starcia finałowego Pucharu Węgier między dwoma potęgami węgierskiej piłki ręcznej. Choć pierwsza połowa zapowiadała zacięty pojedynek, po przerwie Győr pokazał pełnię swojej siły, nie pozostawiając rywalkom z Debrecenu żadnych złudzeń.
Przewaga dopiero po przerwie
Pierwsza część meczu przebiegała pod dyktando wyrównanej walki. Mimo przewagi Győr nie był w stanie oderwać się od zespołu z Debrecenu, a do szatni obie drużyny schodziły przy dwubramkowym prowadzeniu faworytek – 17:15. Atmosfera w hali w Tatabányi elektryzowała, a kibice mogli spodziewać się emocjonującej końcówki.
Jednak druga połowa przyniosła kompletną zmianę scenariusza. Zespół Pere Johansona stopniowo narzucił swoje tempo, a solidna obrona w połączeniu z błyskawicznymi kontratakami oraz wysoką skutecznością w ataku doprowadziły do załamania Debrecenu. Różnica systematycznie rosła, by ostatecznie osiągnąć aż jedenaście bramek – 37:26.
Historyczny triumf i symboliczne wyrównanie
Dla Győr był to już 16. triumf w Pucharze Węgier, co oznacza wyrównanie dorobku historycznego rywala – FTC-Rail Cargo Hungaria. Co więcej, to 24. finał w historii klubu i 22. z rzędu, co świadczy o niesamowitej stabilności tego zespołu na najwyższym poziomie.
Szczególną wartość ma fakt, że to właśnie FTC był ostatnim pogromcą Győr w finale tych rozgrywek. Przez ostatnie cztery lata to drużyna z Budapesztu triumfowała, a Győr czterokrotnie musiał uznać wyższość swojego najzaciętszego rywala. Jeszcze w półfinale tego sezonu obie drużyny spotkały się ponownie, a Győr wygrał 32:28, co otworzyło drogę do finału.
Debrecen wciąż czeka na przełamanie
Dla DVSC Schaeffler Debrecen był to wielki powrót do finału, do którego awansowali po zwycięstwie nad Mosonmagyaróvár w półfinale. Niestety, marzenia o pierwszym od 1991 roku triumfie w tych rozgrywkach ponownie nie ziściły się. Zespół z Debrecenu nie zdołał sprostać wymaganiom, jakie postawiła przed nim machina z Győr w drugiej połowie.
Przed Ligą Mistrzów
Zdobycie pierwszego trofeum w sezonie to idealny impuls przed najważniejszą częścią rozgrywek. Uwaga Győr kieruje się teraz ku Final Four Ligi Mistrzów, gdzie w półfinale czeka ich starcie z Brest Bretagne. Będzie to powtórka półfinału z 2021 roku, który wówczas po rzutach karnych wygrały Francuzki. Teraz węgierski gigant będzie chciał się zrewanżować i wrócić na szczyt europejskiej piłki ręcznej.
Źródło: handnews.fr
