Inauguracja rozgrywek LOTTO Superligi w Opolu przebiegała pod znakiem niezwykle zaciekłej walki. Od pierwszego gwizdka sędziego oba zespoły rzuciły się do ataku, pokazując, że okres przygotowawczy wykorzystały na wypracowanie formy i głodu zwycięstwa. Pierwsi na listę strzelców wpisali się jednak goście - trafienie Dzmitry'ego Smolikaua dało Ostrovii prowadzenie, lecz nie na długo.
Artemenko dyryguje grą Gwardii
Gospodarze błyskawicznie odpowiedzieli rzutem karnym, którego egzekucji podjął się Ukrainiec Dmytro Artemenko. To właśnie on miał stać się głównym architektem zwycięstwa opolskiej drużyny. Po kilku minutach to Robert Kamyszek wyprowadził Ostrovię ponownie na prowadzenie (2:1), ale Artemenko z „siódemki" ponownie wyrównał. Kelian Janikowski dał Gwardii pierwsze prowadzenie w meczu (3:2), a Bartosz Kowalczyk w 11. minucie ustalił wynik na 5:3 dla gospodarzy.
Spotkanie miało jednak charakter sinusoidy - żadna ze stron nie potrafiła uciec na bezpieczną odległość. W połowie pierwszej połowy tablica wskazywała wynik 7:7, co idealnie oddawało równowagę sił na parkiecie. Dopiero w 19. minucie Gwardia zdołała zbudować trzybramkową przewagę, gdy Artemenko pewnie egzekwował kolejną „siódemkę" na 11:8. Jakub Luksa powiększył dystans, zmuszając trenera Ostrovii Kima Rasmussena do wzięcia czasu.
Niewielka przewaga po pierwszej połowie
Goście z Ostrowa Wielkopolskiego nie zamierzali jednak składać broni. Robert Kamyszek trafił po przerwie trenerskiej, a w końcówce pierwszej części gry Paweł Kałużny zmniejszył straty do jednej bramki. Przy wyniku 14:13 to Bartosz Jurecki, szkoleniowiec Gwardii, sięgnął po przerwę na żądanie. Ostatecznie Opolanie udali się do szatni z trzybramkowym prowadzeniem 16:13, mając świadomość, że nic jeszcze nie zostało rozstrzygnięte.
Kontrola w drugiej połowie
Po zmianie stron scenariusz meczu nie uległ zmianie - Ostrovia wciąż walczyła o każdy centymetr parkietu. Joel Ribeiro otworzył strzelanie w drugiej odsłonie, na co odpowiedział młody Bartłomiej Rugała. Kolejne minuty przyniosły wymianę ciosów: Smolikau dla gości, Janikowski dla gospodarzy. W 38. minucie Artemenko ponownie wykorzystał rzut karny, a po dziesięciu minutach drugiej połowy Gwardia prowadziła 22:19.
Kluczowy moment meczu nastąpił w 46. minucie, gdy Bartosz Kowalczyk po udanej kontrze trafił do pustej bramki, dając Opolanom pięciobramkową przewagę (28:23). To była największa różnica w całym spotkaniu. Patryk Krok i Robert Kamyszek próbowali jeszcze ratować sytuację dla Ostrovii, ale świetnie dysponowany bramkarz Jakub Ałaj oraz doświadczenie gospodarzy pozwoliły utrzymać kontrolę nad wynikiem.
Artemenko z jedenastoma trafieniami
W końcówce Gwardia grała już mądrze, kontrolując tempo i nie pozwalając rywalom na zbliżenie się na dystans jednego rzutu. Ostatnią bramkę spotkania - swoją jedenastą - zdobył właśnie Dmytro Artemenko, który z całą pewnością zasłużył na tytuł najlepszego zawodnika meczu. Ukraiński rozgrywający był bezbłędny w egzekucji rzutów karnych (8/8 dla całej drużyny), a jego wszechstronność w ataku pozycyjnym sprawiła, że obrona Ostrovii nie potrafiła znaleźć na niego recepty.
Warto odnotować czerwoną kartkę dla Burzaka z Ostrovii w 38. minucie, co dodatkowo skomplikowało sytuację gości. Ostatecznie Gwardia Opole wygrała 32:30, inaugurując sezon 2026/2027 kompletem punktów przed własną publicznością.
Corotop Gwardia Opole - Rebud KPR Ostrovia 32:30 (16:13)
Gwardia: Balcerek, Ałaj - Artemenko 11, Janikowski 7, Kamiński 3, Kowalczyk 3, Racotea 2, Rugała 2, Cikatić 1, Luksa 1, Wilisowski 1, Zarzycki 1, Milewski.
Kary: 14 minut. Rzuty karne: 8/8.
Ostrovia: Valério, Zimny - Kamyszek 5, Ribeiro 5, Smolikau 4, Tilte 4, Burzak 3, Marciniak 3, Kałużny 2, Urbaniak 2, Chojnacki 1, Krok 1, Frankowski, Misiejuk, Szpera.
Kary: 16 minut. Czerwona kartka: Burzak (38. minuta). Rzuty karne: 1/1.
MVP: Dmytro Artemenko (Gwardia Opole)
Źródło: orlen-superliga.pl





