Idealny moment dla gości
VfL Gummersbach przyjechał do Kiel w znacznie lepszej dyspozycji niż gospodarze. Podczas gdy "Zebry" po przerwie na mistrzostwa Europy rozegrały już pięć meczów i odbyły trzy dalekie wyjazdy, zespół trenera Gudjona Valura Sigurdssona w nowym roku wystąpił zaledwie dwukrotnie. Do tego goście mogli liczyć na komplet zawodników, podczas gdy THW musiał radzić sobie bez kontuzjowanych Emila Madsena (uraz chrząstki) i Eliasa Ellefsen á Skipagötu (bark).
"Gummersbach gra dobry handball i zasłużenie wygrał to spotkanie" – przyznał po meczu kapitan THW Domagoj Duvnjak. "Kuzmanovic był wyróżniający się, ale to nie jest wymówka. W drugiej połowie cała drużyna miała totalny blackout" – dodał rozczarowany "Dule".
Köster zapowiada się obiecująco
Kibice THW z entuzjazmem witali jednego z graczy w niebieskich koszulkach – Juliana Köstera, który od przyszłego sezonu będzie reprezentował barwy Kiel. 25-letni rozgrywający natychmiast pokazał, dlaczego "Zebry" zdecydowały się go pozyskać. Dwoma hucznymi trafieniami z dystansu dał gościom prowadzenie 2:1, a w całym spotkaniu spisywał się znakomicie.
Początek meczu należał do VfL. Smits, Einarsson i Kodrin trafiali przy zaledwie jednej bramce Duvnjaka, a po sześciu minutach tablica wyników pokazywała 5:2 dla gości.
Cierpliwa pogoń gospodarzy
THW stopniowo odrabiał straty. Andreas Wolff skutecznie bronił w bramce Kiel, wyciągając piłki w pojedynkach ze Schluroffem czy Einarssonem. W 17. minucie było 6:8, ale seria trafień Haralda Reinkinda, Lukasa Laube i Lukasa Zerbe (z karnego) dała Kiel pierwsze prowadzenie – 9:8 w 20. minucie.
Trener gości natychmiast wziął przerwę. Vidarsson i Köster przełamali obronę THW, przywracając prowadzenie VfL. Gospodarze nie odpuszczali – atmosfera w Wunderino Arena gęstniała, a gdy Eric Johansson pokonał defensywę rywali, THW znów było na prowadzeniu: 14:13 w 27. minucie. Karny Bence Imre tuż przed przerwą dał "Zebrom" minimalną przewagę 15:14.
Fatalny początek drugiej połowy
Po zmianie stron to znów Köster wyrównał stan meczu. W 35. minucie Gonzalo Perez de Vargas zmienił Wolffa w bramce THW i od razu popisał się obroniami rzutów Kodrina i Vidarssona. Mimo to goście dwukrotnie odskakiwali na dwie bramki. "Gonschi" obronił karny Smitsa, a trafienia Reinkinda i Imre dały remis 17:17 w 39. minucie.
Nikola Bilyk odpowiedział na kolejne prowadzenie VfL, wyrównując na 18:18. Wtedy jednak nastąpił totny rozkład gry THW. Przez ponad cztery minuty gospodarze nie zdobyli ani jednej bramki, popełniając błędy techniczne w grze siedmiu na sześciu i rozbijając się o mur obrony Gummersbach z fenomenalnym Kuzmanoviciem.
Seria 7:0 przesądza o wyniku
Goście wykorzystali chaos w szeregach rywala, notując serię siedmiu bramek z rzędu przy zerowej odpowiedzi gospodarzy. Gdy Schluroff trafił w 46. minucie na 25:18, mecz był praktycznie rozstrzygnięty.
"Zebry" walczyły do końca, próbując nawet otwartej obrony jeden na jednego, ale zabrakło im świeżości. Rzut za rzutem kończył się na znakomitej defensywie VfL, a pech w wykończeniu akcji dokładał się do fatalnego bilansu. Trafienie Häselera na 30:22 w 53. minucie ostatecznie zamknęło sprawę spotkania.
Gummersbach mógł świętować efektowne zwycięstwo, podczas gdy THW żegnało się z szansą na zmniejszenie strat do czołówki tabeli. Jedynie kibice z kurwy D próbowali podnieść na duchu swoich ulubieńców brawami i dopingiem.
Źródło: daikin-hbl.de

