Tobias Grøndahl po raz pierwszy znalazł się w dziesiątce najlepszych strzelców Ligi Mistrzów jako 20-latek i od tamtej pory przyciąga uwagę swoją spektakularną grą w ataku. Przed sezonem 2025/26 norweski rozgrywający dołączył do Füchse Berlin, wzmacniając jedną z najlepszych linii rozegrania poprzedniego sezonu. Perspektywa gry Grøndahla jako środkowego rozgrywającego dla Mathiasa Gidsela i Lasse Anderssona zapowiadała się niezwykle obiecująco.
Unikalny styl oparty na intuicji
„Nigdy wcześniej nie widziałem takiego stylu gry. To mieszanka niemieckiego podejścia z czymś zupełnie nowym. Może to duński, skandynawski styl, a może po prostu sposób Gidsela" – tak Grøndahl opisuje filozofię Füchse Berlin.
Norweg wyjaśnia, że zespół łączy grę jeden na jeden z płynnością ataku, w której szczególnie dużo okazji dostają skrzydłowi, zwłaszcza lewy. „Myślę, że obrońcy są zirytowani, bo czują, że mają nas, ale piłka jest zawsze podawana dalej, i dalej, i dalej, aż w końcu są rozegrani. Koledzy z reprezentacji mówią mi: »To takie irytujące, bo wiecie, co nadchodzi, ale nigdy nie wiadomo, czy będzie akcja jeden na jeden, czy podanie zostanie zagrane wcześniej i nagle macie sytuację jeden na jeden po drugiej stronie«".
Gidsel: „Po prostu coś robię, a ty musisz być czujny"
Jednym z głównych powodów transferu Grøndahla do Füchse był właśnie ich sposób gry w ataku. „Gdy patrzyłem na Berlin – jak sprawiają, że łączenie gry jeden na jeden z płynnością wygląda tak prosto – pomyślałem: nie do końca to rozumiem. Uważam się za naprawdę inteligentnego piłkarza ręcznego, więc to było coś w stylu: »Muszę tego doświadczyć. Muszę poznać sekret tego stylu i jak oni to robią«".
Po sześciu miesiącach Grøndahl przyznaje, że adaptacja jest fascynująca: „To bardziej oparte na uczuciu w ataku, zamiast na konkretnym systemie mówiącym wszystkim dokładnie, gdzie mają być w danym momencie".
Gdy Grøndahl zapytał Gidsela, co robi w konkretnych sytuacjach, usłyszał: „Trudno powiedzieć. Po prostu coś robię, a ty musisz być czujny, patrzeć i wtedy gramy dalej". Norweski rozgrywający dodaje: „To oparte głównie na piłkarskiej intuicji".
Gidsel myśli o piłce ręcznej inaczej niż wszyscy
Grøndahl szybko zauważył, że Gidsel ma własny, unikalny sposób myślenia o grze. „Nigdy nie rozmawiałem z zawodnikiem, który myśli w taki specyficzny sposób jak Mathias. To naprawdę interesujące, bo ja sam byłem graczem, który dużo myśli o systemie, o tym, jak gramy w ataku, a input od Mathiasa sprawia, że mój piłkarski mózg bardzo się rozwija".
„Gdy myślę o konkretnych sytuacjach, myślę: oczywiście, musimy zrobić tak albo tak. A wtedy Mathias przychodzi z trzecią opcją, która nawet nie przyszła mi do głowy. To naprawdę fascynujące być częścią tego i rozwijać ten styl gry w trakcie sezonu".
Rozpoznawanie sytuacji ważniejsze niż słabości obrony
Ze względu na wyjątkową sytuację w ataku Berlina, Grøndahl poza boiskiem dużo czasu poświęca na studiowanie gry własnego zespołu. „Dla mnie jeszcze ważniejsze jest rozpoznawanie sytuacji, w których na przykład Mathias zwykle robi to lub tamto, co ułatwia mi grę".
Norwegowi nie przeszkadza, że przy 183 cm wzrostu uważany jest za niskiego i w seniorskiej piłce szybko stał się specjalistą od ataku. „W Norwegii, w tym wieku około 16 lat, zacząłem zdawać sobie sprawę, że te szalone pomysły, które mam w głowie, działają przeciwko najlepszym w Norwegii. I wtedy zacząłem jeszcze bardziej na tym budować".
„Dla mnie to był idealny moment, żeby wejść w ten okres piłki ręcznej, bo nie jestem największy i nie jestem defensywnym graczem sezonu. To czyni jeszcze ciekawszym fakt, że piłka ręczna rozwija się w kierunku, gdzie jest o wiele więcej tempa" – podsumowuje Grøndahl.
Najskuteczniejsze zagrania
Zapytany o ulubione ruchy, Grøndahl wymienia grę z obrotowym ustawionym jak najszerej i możliwość dużego ruchu z wysokimi obrońcami. „Wtedy czuję, że wystarczy jeden mały błąd obrońcy i mam przewagę, mogę zagrać na przykład sytuację liczebną po jednej ze stron".
Jako młody zawodnik nie miał jednego idola, choć wymieniał elementy gry różnych graczy, które mu imponowały – nadgarstek Uwe Gensheimera, drop step Daniela Narcisse'a, a przede wszystkim Ivano Balicia. „Nie mogłem oglądać za dużo Balicia na żywo, ale to na pewno zawodnik, którego oglądałem najwięcej na YouTube i kiedy tylko mogłem w Lidze Mistrzów".
Źródło: eurohandball.com

