W wyprzedanej do ostatniego miejsca Phoenix Contact Arena kibice oglądali prawdziwy szczypiorniarski spektakl. Füchse Berlin po niezwykle zaciętym i emocjonującym pojedynku pokonali TBV Lemgo Lippe 34:33 (17:15), a decydującą bramkę zdobył Mathias Gidsel zaledwie cztery sekundy przed końcowym gwizdkiem. Cała drużyna Füchse wtargnęła na parkiet, by świętować z duńską gwiazdą niesamowite zwycięstwo.
Andersson w doskonałej formie, Gidsel decyduje
Fenomenalny występ zaliczył rodak Gidsela – Lasse Andersson. Rozgrywający lewego skrzydła trafił aż dziesięć razy, zapisując się jako najskuteczniejszy strzelec berlińczyków. Siedem bramek dołożył Tim Freihöfer, który po raz kolejny pokazał swoją pewność w rzutach karnych. Sześć trafień zanotował sam Gidsel, ale duński światowy piłkarz ręczny błyszczał także w kreowaniu gry – do swoich goli dołożył siedem asyst.
Zwycięstwo pozwoliło Füchse umocnić trzecią pozycję w tabeli i utrzymać kontakt z Flensburgiem oraz miejscami premiującymi grą w Lidze Mistrzów. Co więcej, berlińczycy podczas tego meczu jako pierwszy zespół w bieżącym sezonie HBL przekroczyli barierę 1000 zdobytych bramek.
Wyrównany początek
Pierwszą znaczącą akcję meczu miał Mathias Gidsel, który wywalczył rzut karny już w 57. sekundzie. Freihöfer pewnie go wykorzystał, otwierając wynik spotkania. To właśnie lewoskrzydłowy利用ował również pierwszy błąd gospodarzy, zdobywając bramkę z kontrataku na 2:1 w trzeciej minucie.
Początkowa faza meczu upływała pod znakiem dobrych interwencji bramkarzy po obu stronach. Dejan Milosavljev rozpoczynał swój występ solidnymi paradami, a sprytne przejęcie piłki przez Nejca Cehtego pozwoliło Füchse objąć prowadzenie 3:0. Freihöfer ponownie trafił z karnego w 11. minucie, przerywając niewielką passę bez goli.
Milosavljev fundamentem przewagi
Po kwadransie gry Hákun West av Teigum, świetnie wystawiony przez Gidsela, doprowadził do remisu 8:8. Berlińczykom zaczęło być trudniej, musieli ciężko pracować na każdą bramkę. Andersson i Gidsel pokazali jednak charakter i w 18. minucie Füchse prowadzili 10:9.
Ogromnym wsparciem dla gości była dobrze zorganizowana obrona oraz Milosavljev w bramce. Serbski golkiper w 20. minucie zaliczył już piątą obronę, a berlińczycy po efektownej piruecie Gidsela prowadzili 12:9. Do przerwy wynik ustalił av Teigum – 17:15 dla Füchse.
Wyrównana druga połowa
Podobnie jak w pierwszej odsłonie, także po zmianie stron to Freihöfer otworzył strzelanie dla gości – ponownie z rzutu karnego w 32. minucie. Dwukrotnie idealnie wystawiony Mijajlo Marsenić trafił najpierw na 19:17, a następnie w 35. minucie na 20:18. Nils Lichtlein perfekcyjnie obsłużył av Teiguma, który zdobył bramkę na 22:20 w 38. minucie.
Do listy strzelców dołączył także kapitan Max Darj. Akcentów dostarczył również Lasse Ludwig, który wszedł do bramki tuż po wznowieniu gry i szybko zaznaczył swoją obecność pierwszą paradą w 40. minucie. Efektowną bramkę na 25:22 w 43. minucie zdobył Gidsel.
Kwadrans przed końcem Andersson przerwał passę 0:3 gospodarzy, trafiając dwa razy z rzędu.
Nerwy do ostatniej sekundy
W kluczowych momentach końcówki Freihöfer po raz kolejny udowodnił swoją klasę, trafiając z karnego na 29:29 w 50. minucie. Ten gol był jednocześnie tysięczną bramką Füchse Berlin w bieżącym sezonie DAIKIN Handball-Bundesliga – pierwszy zespół, który osiągnął ten pułap!
Matthes Langhoff dziewięć minut przed końcem przywrócił prowadzenie berlińczykom – 30:29. Stalowe nerwy pokazał Andersson, zdobywając w 56. minucie bramkę na 32:31, swoją dziesiątą w tym meczu.
Emocje sięgnęły zenitu w ostatnich sekundach. Przy remisie i dziewięciu sekundach na tablicy wyników trener Nicolej Krickau wziął ostatnią przerwę. Cztery sekundy przed końcem Gidsel przebił się przez środek bloku i umieścił piłkę w siatce na 34:33. Wszyscy zawodnicy Füchse wybiegli na parkiet świętować z duńskim mistrzem, a przyjezdni fani eksplodowali radością. Ostatni rzut Lemgo – już po sygnale końcowym – trafił wprawdzie do bramki, ale nie miał już znaczenia.
Źródło: daikin-hbl.de
