Reklama
Bundesliga

Füchse Berlin po dziesięciu latach znów w finale Pucharu Niemiec

Autor: Redakcja21 wyświetleń
Füchse Berlin po dziesięciu latach znów w finale Pucharu Niemiec

Füchse Berlin po raz pierwszy od 2014 roku zagrają w finale Pucharu Niemiec. W wyprzedanej po brzegi LANXESS arenie w Kolonii drużyna Nicoleja Krickaua pokonała w półfinale TBV Lemgo 39:36. O drugim finale Lidl Final4 powalczą Bergischer HC i SC Magdeburg.

Reklama

Reklama

Dla berlińczyków to trzeci finał Pucharu Niemiec w historii – po 1984 roku (jeszcze jako Reinickendorfer Füchse) i 2014 roku, kiedy to zdobyli jedyne jak dotąd trofeum w tych rozgrywkach, pokonując w decydującym meczu Flensburg. Aktualny zdobywca Superpucharu przełamał także niemoc w Kolonii – po dwóch porażkach w zeszłym roku (półfinał z Magdeburgiem i mecz o trzecie miejsce z Flensburgiem) odnieśli pierwsze zwycięstwo w LANXESS arenie.

Najskuteczniejszym strzelcem zaciętego pojedynku był Lasse Andersson z jedenastoma trafieniami dla Füchse, ale nagrodę dla najlepszego gracza meczu otrzymał Tim Suton z TBV Lemgo, który zdobył osiem bramek. Dla drużyny z Lemgo to kolejna porażka w Kolonii – po dwóch z 2023 roku wciąż czekają na pierwszy sukces w tym miejscu.

Świetny Milosavljev wyprowadził Berlin na prowadzenie

Początek meczu należał do TBV Lemgo, napędzanego przez Sutona, który przed przerwą zdobył pięć ze swoich ósiu goli. Po prowadzeniu gości 7:5, mistrzowie Niemiec włączyli jednak wyższy bieg. W zaledwie sześć minut Füchse rozstrzygnęli serię 6:2 i wyszli na prowadzenie 11:9.

W ataku świetnie funkcjonowało trio Mathias Gidsel, Lasse Andersson i Nils Lichtlein – na ich konto przypadło 14 z 20 bramek Berlina w pierwszej połowie. Jeszcze ważniejszą rolę odegrał jednak bramkarz Dejan Milosavljev. Serb od ósmej minuty był nie do pokonania, a do przerwy uzbierał już jedenaście obron. Szczególnie w końcówce pierwszej połowy stanowił nie do przejścia mur, dzięki czemu Füchse schodziły na przerwę z zasłużoną czterobramkową przewagą.

Lemgo w drugiej połowie zatrzęsło areną

Po zmianie stron na parkiet wybiegła jednak zupełnie inna drużyna TBV. Gra 7 na 6 w ataku przyniosła znacznie wyższą skuteczność, obrona zaostrzyła krycie, a niebieska trybuna kibiców Lemgo dodawała skrzydeł. Pozytywnie zadziałała też zmiana w bramce – Constantin Möstl ustąpił miejsca Urhowi Kastelicowi.

Gdy Samuel Zehnder pewnie wykorzystał trzeciego karnego, na tablicy widniał wynik 22:25 – Lemgo wróciło do gry, a ofensywa Berlina wyraźnie się zatrzymała. Podwójny cios w środku drugiej połowy autorstwa byłego gracza Füchse Frederika Simaka i Bobby'ego Schagena dopełnił dzieła – 26:27. TBV było o krok od odwrócenia losów meczu. Sektor gości oszalał, Berlin stracił głowę, wszystko wróciło do punktu wyjścia.

Gidsel przypieczętował awans w końcówce

Neutralni kibice w LANXESS arenie odkryli w sobie miłość do underdog, ale za każdym razem, gdy TBV miało szansę na wyrównanie, drużyna Michaela Kehrmanna tego nie wykorzystywała. Po wyniku 31:32 Kastelic obronił wprawdzie karnego Tobiasa Grøndahla, lecz Lemgo nie potrafiło tego zamienić na bramkę.

Füchse Berlin stopniowo wydobywali się z kryzysu i na pięć minut przed końcem ponownie odskoczyli na trzy trafienia. W końcówce swoją klasę pokazał także mistrz świata Mathias Gidsel, który zakończył spotkanie z ośmioma golami na koncie. Razem z Anderssonem (11 bramek) uzbierali 19 trafień, które dały berlińczykom awans do finału.

Jutro poznamy ich rywala – w drugim półfinale zmierzą się Bergischer HC i SC Magdeburg.

Źródło: daikin-hbl.de

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Reklama

Reklama

Polecane
Ładowanie...