Franz Semper, rozpędzony po niedawnym przedłużeniu kontraktu z klubem, od pierwszej minuty był nie do zatrzymania. To właśnie lewoskrzydłowy reprezentant Niemiec ciągnął SC DHfK na początkowym etapie meczu – strzelał na 2:1, 3:2, 4:3, a potem wyrównał na 6:6, trafił na 11:9 i podwyższył na 13:9. Po dwudziestu minutach gry miał na koncie sześć trafień z sześciu prób.
Wtedy jednak serc kibiców w hali ARENA ścisnął strach. Lipsk już wcześniej stracił wszystkich trzech lewych rozgrywających – Adama Lönna, Mateja Klimę i Williama Bogojevicia. Teraz kontuzji doznał także ich zastępca Blær Hinriksson i musiał opuścić boisko. Na parkiet wszedł młody Caspar Gauer i spisał się zaskakująco dobrze. ThSV Eisenach zdołał nieco zmniejszyć dystans, a Semper w 28. minucie po raz pierwszy się pomylił – jego rzut z obrotu trafił w słupek. Mimo to gospodarze schodzili na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem.
Cztery "siódemki", czterech różnych wykonawców
Ciekawostką pierwszej połowy było to, że SC DHfK wykonywał cztery rzuty karne, a za każdym razem do piłki podchodził inny zawodnik. Krzikalla, Peter i Hinriksson trafiali, tylko Ahmed Khairi się pomylił. Równie osobliwe było to, że bramkarze Lipska do przerwy nie zanotowali ani jednej obrony – a mimo to drużyna zasłużenie prowadziła.
Drugą połowę obie ekipy zaczęły nerwowo. W bramce Lipska Tomáša Mrkvę zastąpił Domenico Ebner i od razu zanotował pierwszą paradę gospodarzy w tym spotkaniu. Po kwadransie miał ich już siedem na koncie. Włoski golkiper stał się kluczowym elementem gry SC DHfK – to dzięki niemu kapitan Lukas Binder mógł w 45. minucie podwyższyć na 20:16. Pierwsze zwycięstwo nad Eisenach od dziesięciu lat wydawało się być na wyciągnięcie ręki.
Dramatyczna końcówka i stracone zwycięstwo
Goście odpowiedzieli jednak trzema golami w ciągu 80 sekund i wrócili na dystans jednego trafienia. Hinriksson i Piroch ponownie dali Lipskowi oddech, ale na dziesięć minut przed końcem Eisenach doprowadził do remisu 23:23. Co gorsza, Tomáš Piroch obejrzał czerwoną kartkę. Ebner wybronił jednak rzut karny i hala eksplodowała entuzjazmem.
Gdy rywale zostali osłabieni wykluczeniem, Dean Bombač i Blær Hinriksson dwukrotnie trafili do pustej bramki – 29:26 dla gospodarzy na trzy i pół minuty przed końcem. Wydawało się, że Lipsk wreszcie wygra pierwszy mecz w tym roku u siebie. Niestety, Moritz Preuss także otrzymał dwuminutową karę, a SC DHfK w osłabieniu nie potrafił już kontrolować akcji. Eisenach wyrównał 75 sekund przed końcową syreną.
Na paradoks zakrawa fakt, że to właśnie ośmiobramkowy bohater meczu Franz Semper stał się tragiczną postacią końcówki. Jego ostatni rzut obronił Matija Špikić, dając ThSV Eisenach szansę na zwycięstwo. Lipsk zdołał jednak przetrwać ostatnie 40 sekund i zapewnić sobie szósty w sezonie remis.
Głosy po meczu
Frank Carstens (trener SC DHfK Lipsk): "Jestem w pełni zadowolony z postawy mojego zespołu – jak walczyliśmy, jak przyjmowaliśmy te trudne sytuacje. Blær Hinriksson pokazał dziś, jak wielką pomocą może być dla tej drużyny. A Ebbo swoimi paradami w drugiej połowie sprawił, że mecz nie uciekł nam w jeszcze trudniejszej fazie. Teraz najważniejsze, żebyśmy wyciągnęli z tego spotkania odpowiednie wnioski."
Sebastian Hinze (trener ThSV Eisenach): "To był mecz, którego wszyscy się spodziewaliśmy: z dwoma obroną walczącymi do upadłego i dwoma drużynami obarczonymi bagażem problemów. Obie ekipy przez 60 minut pokazały ogromną wolę walki. Czuję się wykończony, bo to było bardzo, bardzo intensywne spotkanie. Żyło ono też błędami po obu stronach. My mieliśmy ostatnią piłkę. Wszyscy oczywiście chcieliśmy ją wykorzystać, ale gdyby tak się stało, to patrząc na cały przebieg meczu, pewnie nie byłoby to do końca sprawiedliwe. Tak czy inaczej – dla nas to ważny punkt na wyjeździe."
Źródło: daikin-hbl.de
