Selekcjoner Guillaume Gille na ostatni sprawdzian przed Euro zdecydował się wystawić Arthura Lenne'a, wykluczając z kadry meczowej Valentina Kieffera. Początek spotkania należał do Islandczyków – pierwszego gola zdobył Bjarki Mar Ellisson, a bramkarz Björgvin Gústavsson skutecznie parował francuskie próby. Gospodarze mieli wyraźne problemy w ofensywie, co pozwoliło rywalom na zbudowanie przewagi 6:2 w 9. minucie.
Impas przełamał dopiero Thibaud Briet indywidualną akcją, ale trudności w ataku "Trójkolorowych" utrzymywały się nadal. Islandczycy, prowadzeni przez Thora Odinna Richardssona i Bjarkiego Mára Elíssona, pewnie kontrolowali przebieg pierwszej połowy.
Kilka minut przed przerwą do gry wszedł Rémi Desbonnet, który obronił rzut karny i dał kolegom szansę na odrobienie strat. Francuzi wykorzystali okazję – efektowną akcję wykończył Benoit Kounkound efektownym "kung-fu", które rozgrzało publiczność w La Défense Arena. Ostatnie minuty pierwszej części przyniosły jednak kilka zmarnowanych szans i zespół Guillaume Gille'a schodził do szatni z dwubramkową stratą (14:16).
Druga połowa w zupełnie innym stylu
Po przerwie francuska drużyna wyszła jak odmieniona. Większa intensywność w obronie i szybsze tempo w ataku przyniosły efekt – w 34. minucie gospodarze po raz pierwszy wyszli na prowadzenie (18:17). Mecz nabrał tempa, piłka krążyła znacznie szybciej, a obie ekipy wymieniały ciosy.
Kluczową rolę odegrał Rémi Desbonnet, który popisał się podwójną paradą, nie pozwalając Islandczykom na odskoczenie. Francuzi stopniowo narzucali swój rytm i w 43. minucie osiągnęli pierwsze poważniejsze prowadzenie 24:22. Gra "Les Bleus" wciąż jednak opierała się głównie na indywidualnych akcjach i nie wyglądała na w pełni dopracowaną.
Islandia nie odpuszczała – na sześć minut przed końcem różnica wynosiła zaledwie jedną bramkę (28:27). W końcówce nerwów nie zabrakło. Na niecałe dwie minuty przed końcowym gwizdkiem Francuzi prowadzili jednym golem, grając w podwójnym osłabieniu. Pod presją to jednak Islandczycy pomylili się, nie trafiając w bramkę. Dylan Nahi wykorzystał kontratak i strzelił gola na wagę zwycięstwa.
Wynik końcowy 31:29 dał Francji triumf w Turnieju Francji, choć gra zespołu wyraźnie pokazała, że drużyna wciąż jest w fazie zgrzewania się przed zbliżającym się Euro. Z drugiej strony zdolność do wygrywania trudnych spotkań to cenna umiejętność – podobnie "Trójkolorowi" zdobyli ostatnie mistrzostwa Europy.
Źródło: handnews.fr
