Mistrzowie Europy od pierwszych minut kontrolowali przebieg spotkania z Czechami. Podopieczni Guillaume'a Gille'a już do przerwy wypracowali sobie sześciobramkową przewagę (20:14), nie pozostawiając rywalom złudzeń co do wyniku. Francuzi ani myśleli zwalniać w drugiej połowie - systematycznie powiększali dystans, by ostatecznie wygrać różnicą aż 14 goli.
Tricolores zaprezentowali wyrównaną formę w ataku. Najskuteczniejszym trio okazali się Elohim Prandi, Melvin Richardson i Dilan Nahi, z których każdy trafił sześciokrotnie. Po stronie czeskiej także sześć bramek zapisał na koncie Petr Široký, ale to było zbyt mało, by zagrozić faworytom.
Norwegia pisze historię przed własną publicznością
Kilka godzin później, również w grupie gospodarzy, kibice w Oslo byli świadkami prawdziwego pokazu siły Norwegii. Skandynawowie rozbili Ukrainę 39:22, ustanawiając jednocześnie swój rekord najwyższego zwycięstwa w historii europejskich czempionatów.
Norwegowie od początku narzucili swoje warunki gry. Już po pierwszej połowie prowadzili ośmioma bramkami (19:11), a w drugiej części meczu - podobnie jak Francuzi w swoim spotkaniu - podwoili przewagę nad bezradnymi rywalami.
Ten mecz zapisze się w historii także z innego powodu. Sander Sagosen osiągnął niezwykły jubileusz, zdobywając swoją 200. bramkę w reprezentacji Norwegii na mistrzostwach Europy. To doskonały początek turnieju dla jednej z największych gwiazd światowej piłki ręcznej.
Liderami norweskiego ataku byli Patrick Andersen i Alexandre Blonz, którzy zdobyli po siedem goli. W szeregach Ukrainy najlepiej radził sobie Ihor Turczenko z pięcioma trafieniami.
Wyniki:
Francja – Czechy 42:28 (20:14)
Norwegia – Ukraina 39:22 (19:11)
Źródło: balkan-handball.com
