Reakcja była oczekiwana i przyszła w spektakularnym stylu. Podopieczni Guillaume'a Gille'a od pierwszych minut zdominowali rywali, nie pozostawiając im złudzeń. Solidni w obronie, niemal bezbłędni w ataku – Francuzi błyskawicznie przejęli kontrolę nad meczem i do szatni schodzili z imponującym prowadzeniem 28:15.
Perfekcyjna pierwsza połowa
"Zaczęliśmy rewelacyjnie, z dużą intensywnością, wzajemnym wsparciem i dobrą energią" – podsumował po meczu bramkarz Charles Bolzinger, który w pierwszej połowie prezentował się wyśmienicie.
Statystyki mówią same za siebie – w pierwszych 20 minutach Francuzi trafili we wszystkie 20 prób! Taka skuteczność to rzadkość nawet na najwyższym poziomie.
Bez planu B – tylko zwycięstwo
Stawka spotkania była jasna. "Nie mamy już zapasowych planów, nie chcemy być zależni od wyników innych drużyn" – podkreślał Bolzinger, świadomy, że każda strata punktów może kosztować Francję awans.
Lider ofensywy Dika Mem również nie ukrywał wagi tego zwycięstwa. "Najważniejsze były dwa punkty. A że zdobyliśmy je w takim stylu, to jeszcze lepiej" – cieszył się prawoskrzydłowy, zachwycony zaangażowaniem całego zespołu.
Gille chwali swoich podopiecznych
Selekcjoner Guillaume Gille zwrócił uwagę na perfekcyjne połączenie elementów gry. "Kiedy łączymy skuteczną obronę z naszym szybkim atakiem, widać prawdziwą siłę ognia tej drużyny" – analizował szkoleniowiec.
Druga połowa, choć rozegrana z mniejszą intensywnością, również zadowoliła sztab szkoleniowy. "Chłopcy pozostali skoncentrowani, stosowali się do założeń i zależało im, by rozegrać to spotkanie w bardzo czysty sposób" – chwalił Gille.
Po porażce z Danią Francuzi udowodnili, że pozostają jednym z głównych faworytów do medalu. Teraz liczą tylko na siebie – każdy kolejny mecz to dla nich finał.
Źródło: handnews.fr
