Francuzi błyskawicznie przejęli kontrolę nad spotkaniem. W ciągu pierwszych czterech minut zdobyli sześć bramek z rzędu, zmuszając Czechów do wzięcia przerwy na żądanie. Do przerwy prowadzili już 20:14, a ich przewaga systematycznie rosła.
Sytuacja rywali pogorszyła się jeszcze bardziej w drugiej połowie. Najpierw w pierwszej części meczu czerwoną kartkę zobaczył Jan Užek, a po zmianie stron z kontuzją kostki boisko musiał opuścić rozgrywający Tomáš Piroch. Mimo wysiłków Czesi nigdy nie byli w stanie zagrozić obrońcom tytułu.
Nowy rekord strzelecki
Francja osiągnęła dziesięciobramkową przewagę w 37. minucie, gdy czwartego gola zdobył kapitan Ludovic Fabregas. Ostatecznie mistrzowie świata wykorzystali wszystkich 16 dostępnych zawodników i wygrali 42:28. Zdobywając 42 bramki, pobili swój dotychczasowy rekord strzelecki na mistrzostwach Europy – 41 goli padło w finale edycji 2014 przeciwko Danii.
Najskuteczniejsi:
- Francja: Elohim Prandi 6/7, Melvyn Richardson 6/8, Dylan Nahi 6/8
- Czechy: Petr Široký 6/7
Najlepszy zawodnik meczu (nagroda Grundfos): Elohim Prandi (Francja)
Francja gotowa na kolejne wyzwania
Wysokie zwycięstwo miało szczególne znaczenie z kilku powodów. Po raz pierwszy od ponad 20 lat w kadrze na rozpoczęcie mistrzostw Europy zabrakło Nikoli Karabaticia. Nie wystąpił także MVP EHF EURO 2024 Nédim Rémili. Czy te nieobecności były odczuwalne? Zdecydowanie nie – Aymeric Minne na pozycji rozgrywającego udowodnił, że potrafi kierować grą na najwyższym poziomie.
Doświadczona reprezentacja Francji nie pozostawiła niczego przypadkowi. Od pierwszego rzędu wzmocniła defensywę, natychmiast zachwiając pewność siebie Czechów. Po przejęciu inicjatywy "Trójkolorowi" musieli już tylko utrzymać przewagę i zdobyć pierwsze dwa punkty w turnieju.
Źródło: eurohandball.com
