Pewny start i kontrola pierwszej połowy
Gospodarze wypełnionej po brzegi ZAG-Arena w Hanowerze szybko przekonali się, że SG Flensburg przyjechało po punkty. Po sześciu minutach na tablicy wyników widniał rezultat 2:4 dla gości. Podopieczni trenera Aleša Pajoviča prezentowali szybką, efektowną piłkę ręczną i wypracowywali sobie znakomite okazje bramkowe. Gdyby nie fenomenalna postawa bramkarza gospodarzy Joela Birlehma, różnica mogła być jeszcze wyraźniejsza.
W kolejnych minutach Flensburg musiałograć w osłabieniu – sędziowie Marcus Hurst i Mirko Krag pokazali drużynie gości trzy kary dwuminutowe. To jednak nie zachwiało pozycją wicemistrzów Niemiec. Obrona funkcjonowała zgodnie z założeniami szkoleniowca, który przed meczem jasno określił priorytet: "Skupienie na defensywie". Do tego dochodziła skuteczna gra w ataku, gdzie po powrocie z kontuzji od połowy pierwszej połowy świetnie spisywał się Simon Pytlick, pełen pomysłowości i wigoru. Do przerwy SG prowadziło już 18:13, po tym jak w 24. minucie wynik brzmiał 14:12.
Hannover nie odpuszcza, ale Golla dominuje
Początek drugiej połowy był opieszały – obie drużyny długo nie mogły trafić do siatki. W 34. minucie Emil Jakobsen przełamał impas rzutem karnym na 19:13. TSV Hannover-Burgdorf nie zamierzało jednak się poddawać. W 38. minucie fenomenalną paradą popisał się Kevin Møller, broniąc rzut Vilhelma Poulsena i nie dopuszczając do zmniejszenia straty do trzech bramek. Zamiast 17:20, chwilę później było już 16:21 po trafieniu Pytlicka.
Kluczową postacią meczu okazał się kapitan reprezentacji Niemiec Johannes Golla. Legenda piłki ręcznej Stefan Kretzschmar, komentujący spotkanie dla platformy streamingowej Dyn, nie szczędził mu komplementów: "Sportowiec, absolutny wzór do naśladowania, atleta i jeden z najlepszych obrotowych na świecie". Golla zakończył mecz z jedenastoma bramkami, będąc najskuteczniejszym zawodnikiem z gry.
Tyle samo trafień zaliczył były skrzydłowy Flensburga August Pedersen, który od lata reprezentuje barwy Hanoweru. Norweg był jednak w dużej mierze zależny od rzutów karnych – siedem z jego jedenasту bramek padło właśnie z „siódemki". To on utrzymywał TSV w grze, doprowadzając do wyniku 21:24 w 43. minucie.
Problemy z formacją siedmiu na sześciu
Trener Pajović zareagował wprowadzeniem młodego Thilo Knutzena, który – podobnie jak we wtorkowym meczu w Aarhus – spisał się znakomicie w grze siedmiu na sześciu, trafiając na 21:25. Flensburg utrzymywało przewagę trzech-czterech bramek, ale od 47. minuty TSV zaczęło grać agresywniej w obronie i stosować formację siedmiu zawodników w ataku (bez bramkarza). To sprawiło gościom spore kłopoty.
Hannover zmniejszyło stratę do dwóch trafień. Gdy przy wyniku 27:29 Birlehm obronił rzut Niclasa Kirkeløkkego z tzw. "wolnego", wydawało się, że spotkanie może się odwrócić.
Stalowe nerwy w końcówce
Flensburg zachowało jednak zimną krew w ataku. Lasse Møller znakomicie dyrygował rozegraniem. Po trafieniu Justusa Fischera do pustej bramki (28:30), goście wywalczyli rzut karny, który Jakobsen pewnie wykorzystał na 28:31. Po świetnej akcji obronnej piłka ponownie znalazła się w rękach drużyny z północy, a Kirkeløkke tym razem nie zmarnował okazji i podwyższył na 28:32.
Kolejna udana akcja defensywna pozwoliła Lasse Møllerowi na zdobycie szóstej bramki w meczu – na niecałe cztery minuty przed końcem było 28:33, co praktycznie przesądziło o wyniku. Ostatecznie SG Flensburg-Handewitt wygrało 35:32, dowodząc, że w kluczowych momentach potrafi zachować spokój i kontrolę nad grą.
Źródło: daikin-hbl.de
