Reklama
Bundesliga

Flensburg w końcu pokazało klasę. Spokojne zwycięstwo z Lipskiem

Autor: Redakcja60 wyświetleń
Flensburg w końcu pokazało klasę. Spokojne zwycięstwo z Lipskiem

SG Flensburg-Handewitt pokonała SC DHfK Lipsk 36:28 w meczu DAIKIN HBL. Gospodarze mieli spore problemy w pierwszej połowie, ale po przerwie zdominowali rywala. Kluczowe dla przebiegu spotkania okazały się aż trzy czerwone kartki dla gości.

Fuksiarz - legalny bukmacher

Reklama

Reklama

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem widownia w hali przy Campusstraße nagrodziła swoich ulubieńców owacjami na stojąco. SG Flensburg uroczyście uhonorował zawodników, którzy wystąpili na niedawnych mistrzostwach Europy. Północna trybuna skandowała: "Wstańcie, jeśli jesteście z Flensburgiem!"

Fatalna seria czerwonych kartek dla Lipska

Początek należał do przyjezdnych, ale ich przewaga szybko została przerwana w drastyczny sposób. Już w początkowej fazie meczu Moritz Preuss otrzymał czerwoną kartkę za uderzenie w twarz Marko Grgicia. To zmieniło bieg wydarzeń na korzyść gospodarzy. Johannes Golla wykorzystał momentum i trafił na 7:6, dając SG pierwsze prowadzenie.

Mimo przewagi liczebnej Flensburg nie mógł się jednak rozkręcić. Indywidualne błędy w obronie i ataku pojawiały się zdecydowanie za często. W pewnym momencie to goście prowadzili 11:9. Kibice próbowali podnieść swoich na duchu śpiewami "Ole, ole, SG-W!"

Sześć minut przed przerwą doszło do dwóch interesujących zmian: między słupkami stanął Catalin Haidu, a na parkiet wrócił po kontuzji Kent Robin Tønnesen. Lipsk tymczasem otrzymał kolejną czerwoną kartkę – tym razem dla Williama Bogojevica. Haidu rozpętał burzę oklasków broniąc rzut karny, jednak tuż przed końcem pierwszej połowy nie zdołał zatrzymać wyrównującej bramki na 18:18.

Siedem minut bez gola po przerwie

Początek drugiej połowy przyniósł kuriozalną sytuację – obie drużyny przez całe 400 sekund nie potrafiły zdobyć bramki. To najlepsza odpowiedź na pytanie, jak dobrze funkcjonowały obrony po obu stronach. Wreszcie Benjamin Burić popisał się obronioną "siódemką", a z przodu Simon Pytlick przełamał wreszcie ofensywną niemoc.

Od tego momentu to SG przejęło kontrolę. Lasse Møller zamknął serię czterech bramek z rzędu trafiając na 24:20. Trybuna "Hölle Nord" szalała: "Lasse, pozamiataj ich!" Chwilę później po raz czwarty w tym meczu sędziowie musieli skorzystać z video-dowodu – i po raz trzeci pokazali czerwoną kartkę. Tym razem boisko na ostatnie 15 minut musiał opuścić Niclas Kirkeløkke.

Flensburg już nie dało sobie wyrwać zwycięstwa. Kent Robin Tønnesen strzelił na 30:24, zdobywając swoją pierwszą bramkę w 2026 roku. W końcówce na parkiet wyszedł Thilo Knutzen, który ustalił wynik końcowy na 36:28.

Głosy po meczu

Johannes Golla, kapitan SG: "W DAIKIN HBL nigdy nic nie dostaje się za darmo. Jesteśmy zadowoleni z ostatnich 25 minut drugiej połowy. W pierwszych pięciu minutach chcieliśmy wszystko rozstrzygnąć – to nie mogło zadziałać. Lipsk zasługuje na wielki szacunek za pierwszą połowę. Franz Semper i William Bogojevic trafiali niemal wszystko. Nasz blok nie był dobrze ustawiony. Te dwie wykluczenia trochę nam pomogły. Na koniec było to pewne zwycięstwo. Oczekiwania wobec nas są zawsze wysokie, ale po ostatnich meczach nie jesteśmy tak ugruntowani."

Frank Carstens, trener SC DHfK Lipsk: "Nie jestem zadowolony, przegraliśmy. Na koniec SG pokazało większą jakość. Przez długie fragmenty tego meczu dobrze się trzymaliśmy, ale w końcówce już nie. W pierwszej połowie bardzo dobrze graliśmy w ataku. Mieliśmy wprawdzie siedem błędów technicznych, ale za to bardzo dobrą skuteczność. Po przerwie trochę zeszliśmy ze ścieżki, a Flensburg stawało się coraz pewniejsze. Uważam, że było nas stać na więcej. Dlatego nie mogę wystawić pozytywnej oceny."

Aleš Pajović, trener SG: "Pierwsza połowa z naszej strony była nerwowa. Przez to gra nie była optymalna. W drugiej połowie pokazaliśmy, że jesteśmy lepszą drużyną. Udało nam się postawić dobrą obronę. Benjamin Burić był znowu w formie. Mogliśmy dużo biegać i zdobywać łatwe bramki. Marko Grgić, Simon Pytlick i Lasse Møller pokazali swoje umiejętności. Druga połowa była taka, jaka powinna być pierwsza. Ale niestety nie zawsze tak to działa. Bardzo cieszy mnie, że Kent Robin Tønnesen wrócił i też strzelił bramkę. To dobre uczucie, że wchodzimy w kolejny tydzień z szerszą kadrą."

Źródło: daikin-hbl.de

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Fuksiarz - legalny bukmacher

Reklama

Polecane
Ładowanie...