Prawdziwa piłkarska atmosfera zaczęła się jeszcze przed rozpoczęciem meczu – na pięć minut przed pierwszym gwizdkiem. Piłkarze ręczni Flensburga wybiegli na parkiet dokładnie tam, gdzie zgromadzili się ich kibice, którzy przygotowali efektowną choreografię w barwach klubu: biało-niebiesko-czerwoną. Do hali przyjechało około tysiąca fanów gości.
Mocny początek gospodarzy, szybka odpowiedź Flensburga
Pierwszą bramkę dla SG zdobył Lasse Møller, który tym razem znalazł się w podstawowym składzie. Domen Novak wprawdzie przyjechał do Hamburga, ale na prawym skrzydle od początku zagrał Aksel Horgen. To właśnie Norweg wyprowadził kontratak, dający wynik 5:4.
Obrona 6:0 działała bardzo skutecznie, wielokrotnie odbierając piłkę rywalom. Kevin Møller szybko złapał rytm meczu i obronił rzut karny. W odpowiedzi Simon Pytlick podwyższył prowadzenie do 9:5. Flensburg przejął kontrolę nad spotkaniem. "Super, Flensburg!" – skandowali rozgorączkowane tłumy kibiców.
Lasse Møller kontynuował świetną dyspozycję, zdobywając swoją szóstą bramkę na 20:13. Do przerwy wynik był jednoznaczny. W drodze do szatni piłkarze zostali nagrodzeni kolejną choreografią w barwach klubowych.
Niebezpieczna dziura w drugiej połowie
Druga połowa rozpoczęła się od efektownej bramki typu "Wembley", którą po analizie wideo zaliczono Simonowi Pytlickowi. Ten sam zawodnik dołożył dwa kolejne trafienia, a wynik 23:16 wprowadzał fanów SG w euforię.
Nagle jednak Flensburg jakby się zatrzymał. Seria 0:6 dla Hamburga całkowicie zmieniła charakter meczu. Niezwykle ważna okazała się bramka Johannesa Golli na 24:22, która przerwała passę gospodarzy. To pozwoliło drużynie z Flensburga odzyskać stabilność w ataku pozycyjnym.
Rutyna zadecydowała o zwycięstwie
Emil Jakobsen z zimną krwią wykorzystał rzut karny, podwyższając na 30:26. W bramce pojawił się już Benjamin Burić, który wielokrotnie mógł pokazać swój charakterystyczny uśmiech po udanych interwencjach. Simon Pytlick demonstrował ogromną determinację, efektownie wyskakując i zdobywając bramkę na 34:29.
Końcówka meczu była już tylko formalnością – zamiast walki o wynik rozlegały się zwycięskie pieśni kibiców SG. Wszystko było przygotowane na małe wspólne świętowanie triumfu.
Źródło: daikin-hbl.de

