Nietypowy widok na ławce rezerwowych Flensburga - szkoleniowiec Aleš Pajović mógł liczyć na wsparcie Ljubomira Vranjesa, ponieważ Simon Hennig ze względów zdrowotnych nie mógł pojechać z drużyną na południe Niemiec.
Trudny początek, potem kontrola
Po dwóch niecelnych rzutach pierwszymi strzelcami dla gości byli Lasse Møller i Simon Pytlick. Obrona 6:0 Flensburga początkowo miała problemy z kryciem środka, ale w ciągu pierwszych dziesięciu minut straciła tylko jedną bramkę. Przed liczną publicznością w Norymberdze obie drużyny prezentowały się nieskutecznie w ataku.
Dopiero po 13 minutach SG wyszła na prowadzenie - kontrę zamknął Domen Novak. Moment później Benjamin Burić popisał się spektakularną podwójną paradą, przy czym drugą interwencję wykonał siedząc na parkiecie. Choć dwubramkowa przewaga utrzymała się tylko chwilę, Flensburg stopniowo przejmowało kontrolę nad meczem.
Obrona pracowała coraz lepiej, a Burić obronił nawet rzut karny. Niclas Kirkeløkke przebił się przez lukę w defensywie rywali i ustalił wynik na 12:8. Seria 4:0 dała gościom komfortową przewagę. Tuż przed przerwą przewagę Flensburga powiększył Johannes Golla, wielokrotnie przebijając się przez środek. Na koniec pierwszej połowy atak siedmioma zawodnikami polowymi przyniósł rzut karny, który na gola zamienił Emil Jakobsen - do szatni zespoły schodziły przy wyniku 17:13.
Druga połowa pod pełną kontrolą
Flensburg doskonale rozpoczęło drugą część spotkania. Lasse Møller zdobył dwudziestą bramkę dla drużyny i zwiększył przewagę do pięciu trafień. Benjamin Burić kontynuował świetną dyspozycję po przerwie, co dodawało pewności siebie jego kolegom z pola.
Różnica w wyniku rosła z minuty na minutę. Emil Jakobsen trafił z lewego skrzydła na 23:16 - dokładnie taki sam wynik Flensburg miało sześć dni wcześniej w Hamburgu, gdzie późniejsza słabsza passa sprawiła, że mecz stał się niepotrzebnie nerwowy. Tym razem nic takiego się nie wydarzyło.
SG systematycznie studziła entuzjazm miejscowej publiczności. Domen Novak otrzymał piłkę w biegu i z krótkiej odległości umieścił ją w siatce na 28:20. Kilka sekund później Simon Pytlick ponownie huknął w kierunku bramki Erlangen, zdobywając swoją ósmą bramkę w tym meczu.
"Mamy wszystko pod kontrolą" - stwierdził Aleš Pajović podczas przerwy na żądanie i dokonał rotacji na pozycjach skrzydłowych. W końcówce szansę gry dostał także Thilo Knutzen, który w ostatnich trzech minutach zdobył bramkę na 34:27. Dla Adina Faljicia mecz zakończył się przedwcześnie - po trzeciej karze czasowej musiał opuścić boisko.
Źródło: daikin-hbl.de

