„Wstańcie, jeśli jesteście z Flensburgiem" – skandowali kibice, gdy obie drużyny schodziły się na środku boiska. SG miała pierwszą piłkę, ale to goście z Minden objęli prowadzenie. Jednak już po niecałych pięciu minutach „Piekło Północy" świętowało pierwszą przewagę gospodarzy – Marko Grgić trafił z drugiej linii. Kent Robin Tønnesen podwyższył na 5:3. Norweg znalazł się w podstawowym składzie, zastępując nieobecnego z powodu choroby Niclasa Kirkeløkke. Na ławce zabrakło również Simona Pytlicka.
Benjamin Burić szybko wszedł w rytm spotkania, a przewaga Flensburga rosła. Hat-trick Emila Jakobsena dał wynik 12:6. Tempo było wysokie, ale gospodarzom zaczęły wkradać się błędy, które pozwalały Minden systematycznie odrabiać straty. SG musiała nawet bronić się w podwójnym osłabieniu, co udało się relatywnie dobrze. Mimo to goście zdołali zbliżyć się na 15:18. Końcówka pierwszej połowy należała jednak znów do gospodarzy, którzy schodzili do szatni przy aplauzie kibiców przy wyniku 22:16.
Emocjonalne momenty i kuriozalna końcówka
Druga połowa rozpoczęła się w szybkim tempie. Minden próbowało się buntować, ale SG konsekwentnie odpowiadała. Johannes Golla popisał się spektakularnym trafieniem bekhendem na 27:20 – rzut bez ziemi, po mistrzowsku wykonany! Lasse Møller dorzucił kolejną bramkę i wyładował emocje w kierunku północnej trybuny.
Defensywa nie działała jednak w stu procentach stabilnie. Przy wyniku 29:24 trener zdecydował się na przerwę drużynową. Widocznie padły właściwe słowa – Grgić, Golla i Patrick Volz zafundowali kibicom serię 3:0. Teraz to Minden musiało poprosić o czas.
Mecz miał nieco jojo-charakter. Flensburg prowadził nawet dziewięcioma bramkami, ale potem skuteczność spadała i goście znów się zbliżali. Kuriozum ostatnich piętnastu minut – jedynie Thilo Knutzen zdołał pokonać bramkarza gości, trafiając dwukrotnie. Mimo to zwycięstwo SG nie było zagrożone. W ostatnich sekundach na parkiecie pojawił się nawet młodzieżowiec Klaas Simon, który zaliczył swój debiut w lidze.
Źródło: daikin-hbl.de
