Niedzielny program mistrzostw rozpocznie się o godzinie 15:15 starciem Islandii z Chorwacją w meczu o trzecie miejsce. Historyczna bilans wyraźnie faworyzuje Chorwatów – od 2004 roku w meczach na wielkich imprezach przegrali z Islandczykami tylko raz, w 2024 roku podczas Euro rozgrywanego w Niemczech. W pozostałych pojedynkach aż jedenaście zwycięstw należało do Chorwatów, w tym jedno na obecnym turnieju w fazie grupowej.
Choć oceniając grę na tym turnieju obie drużyny prezentują zbliżony poziom, to doświadczenie medalowe przemawia za Chorwatami. Zespół ten może poszczycić się trzema wicemistrzostwami Europy oraz trzema brązowymi medalami, a także wicemistrzostwem świata. Ostatnie lata pokazują, że Chorwacja powraca do dawnej formy i znów aspiruje do czołówki kontynentu.
Dla Islandii byłby to pierwszy medal wielkiej imprezy od 2010 roku, kiedy to na Euro w Austrii Wyspiarze pokonali Polaków właśnie w meczu o brązowy krążek.
Finał z wielkimi ambicjami
O godzinie 18:00 rozpocznie się wielki finał między Danią a Niemcami. Dla obu reprezentacji stawka jest ogromna, choć z różnych powodów. Niemcy marzą o historycznym osiągnięciu – zwycięstwo dałoby im trzeci wielki turniej w ciągu zaledwie 2,5 roku. W ich gablocie znalazłyby się wówczas złoto igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata oraz mistrzostw Europy – wyczyn, który w historii udał się tylko Francji, i to dwukrotnie.
Niemcy mają jednak z Danią poważny problem. W ostatnich czterech bezpośrednich starciach na wielkich imprezach zawsze przegrywali. Na obecnym turnieju w fazie głównej padł wynik 31:26 dla Duńczyków. Rok temu podczas mistrzostw świata było 40:30, dwa lata temu Niemcy ponieśli dwie bolesne porażki, w tym finałową na igrzyskach olimpijskich 26:39. Przegrali również u siebie w Lanxess Arenie w półfinale Euro wynikiem 26:29.
Mimo że Dania jest faworytem niedzielnego starcia, zespół prowadzony przez Alfreda Gislasona prezentuje się bardzo dobrze w trakcie całego turnieju i ma szansę zaskoczyć potężnego przeciwnika. Dla niemieckiej drużyny szansa na stworzenie historii jest największą motywacją.
Źródło: www.handballnews.pl

