Ivry kontroluje sytuację na szczycie
Lider rozgrywek Ivry stanął przed trudnym wyzwaniem w starciu z Valence. Goście jednak od pierwszych minut narzucili swoje warunki - kluczową rolę odegrał bramkarz David Bernard, który zakończył mecz z imponującym dorobkiem 17 obron przy skuteczności 38%. Ivry prowadziło już do przerwy 22-14, a po wznowieniu gry kontynuowało dominację. W 52. minucie przewaga wzrosła do 11 bramek (39-28). Choć pod koniec spotkania gospodarze nieco zmniejszyli straty, to ostatecznie Ivry wygrało przekonująco 41-34 i utrzymało pozycję lidera.
Były lider Caen zmierzył się na wyjeździe z Pontault-Combault w meczu na szczycie. Pierwsze 30 minut upłynęło pod znakiem walki - obie drużyny naliczyły wiele dwuminutowych kar, a do przerwy był remis 18-18. Po zmianie stron gospodarze przejęli inicjatywę dzięki fenomenalnemu występowi Baptiste'a Brieta, który trafił wszystkie 12 rzutów i zanotował 10 asyst. Vikings z Caen nie zdołali już dogonić rywali, a Pontault wygrało 37-32, zmniejszając stratę do przeciwnika do zaledwie jednego punktu.
Pau-Billère i Saran w ofensywnym szale
Kolejny strzelecki koncert pokazało Pau-Billère na parkiecie Créteil. Goście błyskawicznie objęli kontrolę nad meczem, prowadząc już w 16. minucie 13-9. Do przerwy obrona gospodarzy była bezradna - 17-23. W drugiej połowie rozgrywający z Pau-Billère popisywali się świetną grą zespołową - Vadim Gayduchenko i Aleksa Kolakovic zaliczyli odpowiednio 16 i 14 asyst. Drużyna gości nie zwalniała tempa i zwyciężyła aż 46-37. To imponujący wynik wicelidera, który teraz ma trzy punkty przewagi nad Caen.
Prawdziwy festiwal bramek obejrzeli kibice starcia Cournon ze Saran. Gospodarze dobrze rozpoczęli, ale goście z Steveenem Boisem (9/10 skuteczności) lepiej kończyli pierwszą połowę i schodzili do szatni z jednobramkowym prowadzeniem 20-19. Druga część meczu była równie wyrównana. W 45. minucie Saran lekko odskoczyło (34-31), a Lucas Petit (5/5) przypieczętował zwycięstwo swoich, zdobywając trzy ostatnie bramki. Mecz zakończył się wynikiem 44-41 dla gości. Mimo 14 trafień Lucasa Berchouxa i bezbłędnego Ethana Laurenta (10/10), Cournon zanotowało już siódme kolejne spotkanie bez zwycięstwa.
Frontignan, Massy i Saintes cieszą się z trzech punktów
Frontignan wrócił na zwycięską ścieżkę, pokonując Cherbourg 32-29. Pierwsza połowa w wykonaniu gospodarzy była niemal perfekcyjna - do przerwy prowadzili 19-10, a w bramce błyszczał Maxime Pages (15 obron). Po zmianie stron Cherbourg ruszyło do odrabiania strat, ale zbyt duża dziura okazała się nie do pokonania - goście przegrali różnicą trzech bramek.
Massy odniosło drugie zwycięstwo z rzędu, tym razem wygrywając w Sarrebourg 39-30. Gospodarze dobrze rozpoczęli spotkanie, ale całkowicie rozsypali się przed przerwą, schodząc do szatni przy stanie 13-22. Kluczowe dla gości okazały się 14 obron Tala Peleda oraz wszechstronny występ Floriana Sureteta (8 bramek i 10 asyst). To zwycięstwo pozwoliło Massy opuścić ostatnie miejsce w tabeli.
Nową czerwoną latarnią jest Angers, który przegrał z Saintes 32-36. Goście potrafili zwiększyć przewagę po przerwie i dzięki temu zajmują 11. miejsce w tabeli.
Źródło: handnews.fr

