ĆWIERĆFINAŁ, MECZ PIERWSZY
Team Esbjerg (Dania) – CSM Bukareszt (Rumunia) 26:25 (14:13)
Bilans bezpośrednich spotkań: 7-2-6
Najlepsze strzelczynie: Henny Reistad 9/15 (Team Esbjerg); Elizabeth Omoregie 7/9 (CSM Bukareszt)
Reistad poprowadził Esbjerg do siódmego zwycięstwa
CSM pewnie rozpoczęło mecz, prezentując solidną obronę, ale nie utrzymało tego poziomu – rozgrywające Esbjerg ponownie przechyliły szalę zwycięstwa na stronę duńskiej drużyny. Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando wyrównanej walki, trener Tomas Axner testował różne warianty, grając zarówno z Reistad na parkiecie, jak i w ustawieniu siedem na sześć bez bramkarza.
Esbjerg lepiej zakończyło pierwszą część gry – odrabiając stratę 12:13, Dunki wyszły na prowadzenie 14:13 do przerwy, wykorzystując pięciominutową niemoc strzelecką CSM.
Dramat w końcówce
Po zmianie stron kluczową postacią gospodarzy została bramkarka Katarina Filter, która broniła ze skutecznością 50 procent i pomogła rozbudować przewagę najpierw do 19:16, a potem do 21:17.
CSM zmieniło ustawienie obronne i na dziesięć minut przed końcem zmniejszyło dystans do jednej bramki. W 58. minucie Trine Østergaard doprowadziła do wyrównania 25:25, ale w decydującym momencie Rumunki pomyliły się w ataku i nie wykorzystały szansy na objęcie prowadzenia.
Henny Reistad, liderka klasyfikacji strzelczyń rozgrywek, po raz kolejny okazała się kluczowa dla Esbjerg, zdobywając dziewięć goli i podnosząc swój dorobek w tym sezonie do 125 trafień.
CSM wciąż bez zwycięstwa w Danii
Esbjerg pozostaje nierozwiązaną zagadką dla CSM w meczach u siebie na etapie ćwierćfinału Ligi Mistrzyń. To już czwarta wizyta Rumunii w Danii na tym etapie bez zwycięstwa – po porażkach w sezonach 2024/25 i 2023/24 oraz remisie w rewanżu w 2021/22, kiedy CSM straciło awans do turnieju finałowego zaledwie jedną bramką.
Jak się spodziewano, końcówka przyniosła wielkie emocje. Po wyrównanej pierwszej połowie Esbjerg objęło kontrolę w drugiej, uszczelniając obronę i budując przewagę do 21:17. CSM odpowiedziało – trenerka Bojana Popović skorygowała ustawienie defensywy i wpuściła między słupki Evelinę Eriksson, co zapoczątkowało odrabianie strat. Rumunki zdołały doprowadzić do remisu 25:25 na dwie minuty przed końcem.
W szczytowym momencie napięcia CSM miało jeszcze jedną okazję do wyrównania, ale błąd w ataku przekreślił te plany.
Przy tak minimalnym wyniku pierwszego meczu dwumecz pozostaje kompletnie otwarty przed rewanżem w Rumunii. Esbjerg będzie dążyło do potwierdzenia piątego z rzędu awansu do turnieju finałowego, podczas gdy CSM ma nadzieję, że czwarta próba w konfrontacji z Dunkami w końcu się powiedzie i zapewni im pierwszy udział w finale od sezonu 2017/18.
Źródło: eurohandball.com
