Skargi trenujących, protesty zawodników, frustracja na trybunach. Gwiazdy światowej piłki ręcznej – szczególnie w męskiej części stawki – niemal systematycznie przekraczają dozwoloną liczbę kroków przed rzutem lub podaniem. Rywale, szkoleniowcy i kibice coraz głośniej wyrażają swoje niezadowolenie. Ale czy to naprawdę narastający problem? I czy piłka ręczna nie traci na wiarygodności, gdy oczywiste przewinienia przestają być karane?
„Krok zerowy" zmienia wszystko
Zanim przejdziemy do wyjaśnień Alice Watson, konieczne jest zrozumienie tzw. „kroku zerowego" – nowej reguły wprowadzonej w tym sezonie. Chodzi o sytuację, gdy zawodnik ląduje obiema stopami równocześnie w momencie złapania piłki. Wtedy to lądowanie nie jest liczone jako krok.
Szwedzki związek piłki ręcznej precyzuje: „Postawienie stopy po raz pierwszy po złapaniu piłki w trakcie skoku zgodnie z zasadą 7:3c nie jest uważane za krok (krok zerowy). »Odebranie piłki« oznacza jednak odebranie podania. Odbicie piłki i złapanie jej w powietrzu podczas skoku nie jest uważane za »odebranie piłki« zgodnie z zasadą. Postawienie stopy po rozpoczęciu kozłowania jest zawsze traktowane jako krok".
Sędziowie potwierdzają – problem narasta
Alice Watson zgadza się z opinią, że przewinienia krokowe w elitarnej piłce ręcznej stały się znacznie częstsze niż 5, 10 czy 15 lat temu.
– Po pierwsze, to najtrudniejsza reguła do egzekwowania podczas prowadzenia meczu. Wszystko dzieje się bardzo szybko, a dodatkowo mam wrażenie, że ogólne wyobrażenie o tym, czym jest przewinienie krokowe, jest nieprawidłowe. Często krzyczy się „kroki!" w każdej sytuacji, która wygląda dziwnie, nawet gdy nie ma przewinienia. Myślę, że zwykli kibice, trenerzy i publiczność łatwo się łudzą, że był krok, choć go nie było – wyjaśnia Watson.
– Z drugiej strony zgadzam się, że na najwyższym poziomie stało się bardziej akceptowalne granie na czterech-pięciu krokach. Ale to, co szczególnie się nasila, to właśnie krok zerowy, który pozwala wykonać cztery kroki, choć liczymy tylko trzy. To wielu mylić – dodaje.
Szybkość gry kosztem przepisów
Dlaczego zawodnicy mogą bezkarnie robić cztery czy pięć kroków?
– Przede wszystkim dlatego, że wszystko dzieje się o wiele szybciej. Wszystkie trendy w wytycznych regulaminowych zmierzają do tego, by piłka ręczna pozostała wielkim i atrakcyjnym sportem dla widzów. Ma być widowiskowa, a w tym kontekście gwizdanie za przewinienia krokowe schodzi na dalszy plan. My, sędziowie, dostajemy może inne wytyczne, na których bardziej się koncentrujemy – przede wszystkim na ochronie zdrowia zawodników, eliminowaniu uderzeń w twarz, przepychania w powietrzu i tym podobnych – tłumaczy arbiterka.
– Więc nawet jeśli przed mistrzostwami planuje się większy nacisk na kroki, łatwo z tego zejść. Zawodnicy trenują grę na czterech krokach, a jeśli nie są za to karani, to nie zmienią swoich nawyków.
Gwiazdy to najwięksi łamiacze zasad
Nie trzeba wymieniać nazwisk – każdy, kto śledzi piłkę ręczną, widzi, że niektórzy z najlepszych zawodników świata regularnie przekraczają dozwoloną liczbę kroków. Rzadko jednak ponoszą za to konsekwencje. Wręcz przeciwnie – są „nagradzani" bramkami lub asystami.
– Bardzo trudno wykryć przewinienie krokowe. Niektórzy zawodnicy znani z robienia wielu kroków są bardzo rytmiczni w swoich ruchach, trenują to tak, że wygląda bardzo poprawnie. A my, sędziowie, nie zawsze zdążymy policzyć kroki, co oznacza, że musimy polegać na rytmie lub na tym, jak dziwnie coś wygląda – przyznaje Watson.
– Jeśli chodzi o krok zerowy, wszystko zależy od tego, czy kontrolujesz piłkę przed skokiem, czy w powietrzu. Gdy oglądam piłkę ręczną w telewizji, widzę przewinienia krokowe, ale na boisku łatwiej je przegapić ze względu na kąty widzenia. Nie mogę dość podkreślić, jak trudno jest wykryć przewinienie krokowe.
Strach przed „zepsuciem gry"
Czy istnieje obawa przed „zepsuciem gry" przez odgwizdanie przewinienia krokowego?
– Absolutnie. Obecnie wiele zależy od równowagi i można zadowolić wielu, jeśli gwiżdże się za to samo w takich samych sytuacjach, niezależnie od tego, czy chodzi o kroki, czy inne zjawisko w szarej strefie. Jeśli była sytuacja 50 na 50, której nie odgwizdano, ważne jest, żeby i następnym razem nie gwizdać.
Czy piłka ręczna nie ryzykuje utraty wiarygodności, gdy oczywiste przewinienia stają się normą?
– Naprawdę mam nadzieję, że nie. Gdy sama sędziuję, odbieram to jako problem, ale gdy oglądam piłkę ręczną, nie przeszkadza mi to aż tak bardzo. Oczywiście można rozważyć rozszerzenie systemu VAR lub testowanie systemu trzech sędziów, żeby mieć więcej oczu na sytuację, ale wtedy istnieje ryzyko, że sport stanie się mniej atrakcyjny. To pewnego rodzaju kompromis.
– VAR jest skomplikowany, bo obecnie możemy sprawdzać tylko rozstrzygające techniczne błędy i w ostatnich 30 sekundach meczu. Gdybyśmy mieli analizować sytuacje przez cały mecz, nie zostałby nam już sport. To, co trzeba zrobić, to zacząć gwizdać za przewinienia krokowe, musimy się na tym skupić.
Wytyczne są jasne, egzekucja już nie
Jak wyglądają wytyczne dla sędziów dotyczące przewinień krokowych?
– Dużo się o tym mówi, zarówno przed sezonem, jak i przed mistrzostwami. Robimy analizy wideo, gdzie przyglądamy się sytuacjom, w których zawodnicy zrobili za dużo kroków. Wiele dotyczy taktycznego nauczenia się, że wcześniej, gdy zawodnik sam odbijał piłkę i wykonywał odwróconą sekwencję kroków, musiał rzucać z niewłaściwej nogi, żeby było poprawnie. Teraz z krokiem zerowym są inne możliwości dla zawodników bez przewinienia. Musimy to jako sędziowie przećwiczyć – mówi Watson.
– Choć wytyczne są wyraźniejsze, myślę, że sędzia musi się dostosować. Ale decydenci chcą, żebyśmy więcej gwizdali za kroki – tak to wygląda.
Co przyniesie Euro?
Jak myślisz, jak będzie wyglądać sytuacja podczas mistrzostw Europy?
– Ponieważ zasada kroku zerowego jest nowa, prawdopodobnie zwłaszcza na początku turnieju i od par, które są nowsze w mistrzostwach, zobaczymy, że będą chciały gwizdać za kroki. Potem, im dalej w turniej i im gorętsze mecze, tym bardziej wzrośnie też koncentracja na innych rzeczach, jak choćby zdrowie zawodników. Ale jestem pełna nadziei – przede wszystkim muszą zniknąć bramki strzelone po pięciu-sześciu krokach – podsumowuje Alice Watson.
Źródło: handbollskanalen.se
