Reklama
Zagranica

Dylan Nahi – szwajcarski scyzoryk Industrii Kielce

Autor: Radosław Ratajczyk5 wyświetleń
Dylan Nahi – szwajcarski scyzoryk Industrii Kielce

Dylan Nahi, gwiazda Industrii Kielce w Machineseeker EHF Champions League, to fenomen europejskiej piłki ręcznej. Francuz, który w wieku zaledwie 17 lat był najmłodszym zawodnikiem w historii EHF FINAL4 i reprezentacji Francji, dziś w 26-letnim wieku jest mistrzem Europy i jednym z najbardziej wszechstronnych graczy w lidze. W najnowszym odcinku serii "Handball Through My Eyes" opowiada o swojej karierze i niezwykłej uniwersalności.

Reklama

Reklama

Minęło już niemal dziesięć lat, ale nazwisko Dylana Nahiego wciąż widnieje w księgach rekordów. Najmłodszy zawodnik w historii EHF FINAL4, najmłodszy w kadrze Francji – w obu przypadkach zaledwie 17-letni. Do tego debiut w Paris Saint-Germain w wieku 15 lat. Lista osiągnięć robi wrażenie.

„Kiedy oglądam nagrania z tamtego okresu, śmieję się, bo wyglądałem tak młodo. Wciąż nosiłem okulary, byłem tym dzieciakiem pośród dorosłych mężczyzn – to było niesamowite przeżycie" – wspomina Nahi.

Wczesny sukces nauczył pokory

Tak błyskawiczny start kariery mógł okazać się niebezpieczny, ale zawodnik Kielc przyznaje, że nauczył się z niego czegoś ważnego. „Pokazało mi to, że niczego nie można brać za pewnik. Kiedy jesteś tak wysoko tak wcześnie, łatwo stracić koncentrację i pomyśleć, że już osiągnąłeś sukces. Ale wcale nie – to dopiero początek drogi. Na szczęście miałem wokół siebie odpowiednich ludzi, którzy stawiali mnie na właściwej ścieżce" – mówi mistrz Europy z 2024 roku.

Grał na wszystkich pozycjach, nawet bramkarza

Od początku swojej przygody z piłką ręczną Nahi grał wszędzie – na lewym i prawym skrzydle, w rozegraniu, jako obrotowy, a nawet w bramce. Dopiero około 15. roku życia ustalił się na skrzydle, choć wciąż pomagał na różnych pozycjach.

„Jestem wyższy i silniejszy niż wielu graczy na tej samej pozycji, ale nie jestem wyjątkiem. Spójrzcie na Jonasa Källmana, był jeszcze wyższy ode mnie" – zaznacza Francuz, którego budowa ciała predysponowała go do gry na lewym skrzydle.

Niedawno Kielce borykały się z plagą kontuzji na pozycji obrotowego. Kto wskoczył w to miejsce? Oczywiście Dylan Nahi. „Pamiętam mecz przeciwko Wiśle Płock z tego okresu – to jeden z najlepszych w mojej karierze. Zdobyłem dziewięć goli jako obrotowy, rzucałem kary, broniłem i grałem przez godzinę. Tego dnia naprawdę byłem w strefie" – wspomina.

Szwajcarski scyzoryk drużyny

Zamknięcie w narożniku boiska jako typowy skrzydłowy mogłoby być frustrujące dla kogoś tak wszechstronnego jak Nahi. Ale on patrzy na to inaczej.

„Jestem świadomy, że mogę wnieść o wiele więcej niż tylko bycie zwykłym skrzydłowym. Mogę bronić na wielu pozycjach, mogę stwarzać zagrożenie w ataku, po prostu nie chcę być facetem, który czeka na piłkę w narożniku. Mogę pomóc wszędzie i podejmować decyzje z różnych miejsc na boisku. Naprawdę widzę siebie jako szwajcarski scyzoryk dla każdego zespołu, w którym gram" – podkreśla.

Trzej najlepsi trenerzy świata

Nahi miał szczęście pracować z trzema wybitnymi szkoleniowcami – Noką Serdarusiciem, Raulem Gonzalezem i Talantem Dujszebajewem, których nazywa „prawdopodobnie trzema najlepszymi na świecie". Wszyscy dawali mu wielkie odpowiedzialności w obronie.

„Uwielbiam łapać faceta z piłką w rękach, mieć ten fizyczny kontakt. Reflektory są często skierowane na atak, ale obrona jest dla mnie równie ważna. Jak możesz wygrywać mecze bez odbierania piłki i pomagania bramkarzowi?" – pyta retorycznie.

Dzięki swojemu wzrostowi Nahi niemal zawsze broni na pozycji numer dwa, gdzie zwykle ustawiani są rozgrywający. „Noka Serdarusic postawił mnie tam jako pierwszy i choć na początku było ciężko, naprawdę polubiłem to wyzwanie. Dzieje się tam o wiele więcej, jesteś bardziej w centrum gry i to mi się bardzo podoba" – wyjaśnia.

Gry psychologiczne i trash talk

Na przestrzeni lat reputacja Nahiego jako twardego obrońcy rozeszła się po całej Europie. Francuz przyznaje, że cieszy się z mentalnych gier, jakie niesie za sobą obrona.

„Zawsze toczą się gry psychologiczne w ramach meczu. Mówią, że jeśli zatrzymasz faceta dwa razy, nie wróci po raz trzeci? No cóż, mecz jest tak długi, że ważne jest, aby pozostać pokornym, bo jeśli stracisz czujność, w 100 procentach przegrasz następną akcję" – tłumaczy.

Nahi znany jest też z rozmów na boisku – z odrobiną dowcipu. „Robię to cały czas, odzwierciedla to moją osobowość na parkiecie. Uwielbiam wygłupiać się i może dodać trochę trash talku. Ale grając w tę grę, łatwo się w niej zagubić. Tak jak z agresywnością – zbyt dużo gadania do przeciwników może sprawić, że stracisz koncentrację. Z doświadczeniem nauczyłem się lepiej balansować na tej cienkiej linii, gdzie jesteś wystarczająco agresywny, ale nie za bardzo" – podsumowuje.

Źródło: eurohandball.com

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Reklama

Polecane
Ładowanie...