Choć w lidze Dunkerque wciąż nie może przełożyć swoich występów na punkty, to w Pucharze Francji drużyna z północy czuje się znacznie pewniej. "Lwy" dotarły do ćwierćfinału po dwóch emocjonujących meczach – w 1/16 finału pokonały Sarrebourg na wyjeździe 36:34, a następnie w 1/8 finału wygrały w Saintes 35:33.
Trudny debiut nowego sztabu szkoleniowego
Sobotni mecz ma dla USDK podwójne znaczenie. To nie tylko walka o półfinał krajowego pucharu, ale także pierwsza oficjalna potyczka pod wodzą nowo powołanej pary trenerskiej. I od razu przyszło im zmierzyć się z jednym z gigantów francuskiej piłki ręcznej.
HBC Nantes to aktualnie drugi zespół Liqui Moly Starligue, który po piętnastu kolejkach wciąż pozostaje niepokonany – dwanaście zwycięstw i trzy remisy to imponujący bilans. Ośmiu zawodników zespołu z Bretanii właśnie wróciło z mistrzostw Europy 2026, gdzie reprezentowali swoje narodowe barwy. W Pucharze Francji ekipa Grégory'ego Cojeana również pewnie przeszła przez wcześniejsze rundy, eliminując Pau Billère (29:25) i Dijon (36:32).
Cel: dobre przygotowanie do walki o ligowy byt
Dla Dunkerque ten mecz to przede wszystkim okazja do budowania dobrej atmosfery i pewności siebie przed kluczowymi ligowymi starciami. Po Pucharze Francji USDK czeka intensywny okres meczów karnawałowych w hali Dewerdt – najpierw przyjmą lidera Paris Saint-Germain, a następnie bezpośredniego rywala w walce o utrzymanie, Chartres.
Spotkanie z PSG będzie oczywiście ogromnym wyzwaniem, ale posłuży jako test formy zespołu. Znacznie ważniejszy będzie jednak mecz z Chartres, który może przynieść cenne punkty w batalii o pozostanie w elicie.
Problemy kadrowe
Dunkerque przystąpi do meczu z Nantes osłabione. Matthieu Marmier i Florian Billant wciąż są kontuzjowani, do tego doszły urazy Stève'a Marie-Josepha (łokieć) oraz Diogo Oliveiry (mięsień dwugłowy uda). Wszyscy czterej nie zagrają w sobotę.
Źródło: lnh.fr

