Zespół z Kalisza od startu obecnych rozgrywek nie potrafi przełamać złej passy i notuje kolejne porażki. W trzynastej kolejce Orlen Superligi kobiet zmierzył się na własnym terenie z beniaminkiem rozgrywek - Galiczanką Lwów, która mimo statusu debiutanta była typowana jako wyraźny faworyt spotkania.
Seria dziewięciu trafień zmieniła obraz meczu
Początek rywalizacji należał do gospodyń, jednak przewaga miejscowych okazała się krótkotrwała. W pewnym momencie drużyna ze Lwowa zaprezentowała imponującą skuteczność, zdobywając dziewięć bramek bez odpowiedzi rywalek. Ta seria pozwoliła ukraińskiemu zespołowi wypracować sobie komfortowe prowadzenie 14:6, a przed zejściem do szatni przewaga gości jeszcze wzrosła - po trzydziestu minutach gry tablica wyników pokazywała rezultat 19:10 dla przyjezdnych.
Próba odrobienia strat i końcowy werdykt
W drugiej odsłonie spotkania kaliskie szczypiornistki ruszyły do odrabiania wysokiej straty. Udało im się zmniejszyć dystans najpierw do pięciu bramek przy wyniku 19:24, a następnie jeszcze bardziej zbliżyć się do przeciwniczek, doprowadzając do stanu 22:25, który zwiastował emocjonującą końcówkę.
Zespół z Ukrainy szybko jednak uporządkował sytuację na parkiecie i ponownie odskoczył na bezpieczny dystans, osiągając przewagę 29:23. Mimo że gospodynie nie były w stanie skutecznie zagrozić rywalkom, ostateczna różnica czterech bramek okazała się mniejsza niż ta po pierwszej połowie. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Galiczanki Lwów 33:29.
Szczególną uwagę zwróciła Jovana Kiprijanovska, która otrzymała tytuł MVP meczu. Dla zawodniczki z Macedonii, pozyskanej przez Ruch na początku 2026 roku, był to debiutancki występ w barwach kaliskiego klubu w rozgrywkach Superligi.
Źródło: sportowefakty.wp.pl