HK Varberg przystępował do wtorkowego meczu z HK Torslanda pod sporą presją. Dwie porażki z rzędu i rozczarowujące występy w okresie świątecznym, gdy drużyna nie była w stanie zagrozić Lugi, sprawiły, że każdy punkt stał się na wagę złota. Dla Varberga stawką był dystans do zespołów z miejsc zagrożonych spadkiem.
Torslanda lepsze niż wskazuje tabela
Goście z Torslandy szybko pokazali, że ich pozycja w środku tabeli nie oddaje rzeczywistej siły zespołu. Drużyna prezentowała się pewnie, a kluczową rolę odegrali Iker Zdolsek Ferara, pewny egzekutor rzutów karnych, oraz duet Simon Larsson i Hugo Johansson, którzy konsekwentnie punktowali dla przyjezdnych.
Po pierwszej połowie to gospodarze prowadzili 16:14, ale przewaga była minimalna i nic nie wskazywało na to, że emocje opadną w drugiej części spotkania.
Gra w osłabieniu i nerwy do ostatnich sekund
Po zmianie stron Varberg zdołał utrzymać kontrolę nad meczem - co prawda niewielką, ale wystarczającą, by nie dopuścić Torslandy do objęcia prowadzenia. Zadanie znacznie się skomplikowało na kwadrans przed końcem, gdy Olle Röken zobaczył czerwoną kartkę i gospodarze musieli radzić sobie w osłabieniu.
Mimo gry w niepełnym składzie, zespół z Varbergu nie załamał się i trzymał minimalną przewagę. Ostatnie minuty obfitowały w dramatyczne zwroty akcji.
Od zera do bohatera w minutę
Linus Eriksson przeżył emocjonalną huśtawkę w końcówce spotkania. W przedostatniej minucie meczu zmarnował rzut karny, co mogło kosztować jego drużynę cenne punkty. Los dał mu jednak szansę na rehabilitację - Varberg wywalczył rzut wolny na trzy sekundy przed końcowym gwizdkiem.
Eriksson nie zmarnował drugiej okazji. Jego mocny i celny strzał dał gospodarzom zwycięstwo 29:28 i trzy bezcenne punkty w walce o utrzymanie bezpiecznej pozycji w tabeli. HK Torslanda, mimo solidnej i zaangażowanej gry na wyjeździe, wracało do domu z pustymi rękami.
HK Varberg - HK Torslanda 29:28 (16:14)
Źródło: handbollskanalen.se
