Starcie trzeciej Kärry z wiceliderem OV Helsingborg miało kluczowe znaczenie w walce o czołowe lokaty w Damallsvenskan. Gdy te drużyny spotykały się w listopadzie, ekipa z Helsingborga nie pozostawiła złudzeń, wygrywając różnicą aż jedenastu bramek.
OV kontrolowało grę przez większość meczu
Po niepewnym początku to gościom udało się przejąć inicjatywę. Amanda Andersson trafiła trzykrotnie w szybkim tempie, dając OV wczesne prowadzenie 6:2. Kärra miało spore problemy w ofensywie i nie potrafiło znaleźć skutecznych rozwiązań.
Helsingborg kontrolowało przebieg spotkania, prezentując skuteczną obronę i solidną grę w bramce. Na dziesięć minut przed końcem gości prowadziło już 22:17 po trafieniu z rzutu karnego. Wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty.
Siedem bramek z rzędu odwróciło losy meczu
Gospodynie jednak nie powiedziały ostatniego słowa. W ciągu kilku minut Kärra kompletnie odwróciło sytuację na parkiecie. Drużyna z Göteborga zaczęła funkcjonować idealnie w obu strefach boiska i zdobyła siedem bramek z rzędu, wychodząc na prowadzenie 24:22.
OV wyglądało na kompletnie zaskoczone tym obrotem sprawy. Dopiero na niecałą minutę przed końcem Agnes Bladh przerwała fatalną passę gości, zmniejszając stratę do jednego trafienia (23:24). Kärra wzięło czas i miało okazję do rozstrzygnięcia, ale nie wykorzystało jej.
Schultz bohaterką w ostatniej akcji
To dało OV szansę na ostatni atak. Gdy na tablicy wyników migała ostatnia sekunda, do akcji wkroczyła Ebba Schultz, która wyrównała stan meczu i uratowała punkt dla Helsingborga.
Remis pozwala OV utrzymać drugą lokatę w tabeli, z jednopunktową przewagą nad Kärrą. Prawdziwym zwycięzcą wieczoru okazało się jednak Ystads IF. Lider ligi wygrał równolegle nieoczekiwanie wyrównany mecz z Drott 26:25 i powiększył przewagę nad OV do dwóch punktów.
Źródło: handbollskanalen.se
