Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej, rozgrywane w latach parzystych, charakteryzują się inną formułą niż światowe czempionaty. Najlepsza połowa ekip kontynuje rywalizację w fazie zasadniczej, która trwa dłużej niż etap początkowy. Tegoroczne zmagania najlepszych zespołów dostarczają emocji na najwyższym poziomie – dzień przed zakończeniem fazy grupowej tylko Duńczycy pewnie zapewnili sobie miejsce w półfinale.
Szczególnie dramatyczna sytuacja panuje w grupie II rozgrywającej mecze w szwedzkim mieście. Gospodarze turnieju wydawali się mieć kontrolę nad sytuacją, jednak ostatecznie mogą zostać bez awansu. Wszystko przez niewykorzystaną szansę Andreasa Paliczki, bramkarza o bogatym CV, który przez lata występował w PSG, a obecnie broni barw Fusche Berlin.
Szwajcaria zatrzymała Islandczyków
Niedzielne zwycięstwo nad Szwecją dało Islandii doskonałą pozycję wyjściową. Wystarczyło pokonać Szwajcarię, uznawaną za najsłabszą drużynę w grupie, która już nie miała szans na medal, a dla której sukcesem był sam awans do dwunastki najlepszych zespołów Europy kosztem Wysp Owczych.
Szwajcarzy pod wodzą Andy'ego Schmida zaprezentowali się jednak znakomicie. Przez większość spotkania dyktowali warunki, a ich przewaga w 50. minucie wynosiła trzy bramki (33:30), osiem minut później nadal prowadzili 36:34. Problemy zaczęły się, gdy kartki otrzymali kolejno Lukas Laube i Lenny Rubin.
Islandia wykorzystała przewagę liczebną – Ellidi Vidarsson wyrównał na półtorej minuty przed końcem. Po przerwie na żądanie Schmida Noam Leopold, świetnie grający skrzydłowy, popełnił faul w ataku. Islandia miała jeszcze 30 sekund na zwycięską akcję, ale nie zdołała jej wykorzystać. Remis 38:38 oznaczał, że muszą czekać na wyniki innych spotkań, szczególnie na mecz Szwecji.
Chorwaci kontrolowali mecz ze Słowenią
Słoweńcy z trenerem Urosem Zormanem to niespodzianka mistrzostw, zwłaszcza że występują bez kontuzjowanych gwiazd. Brakuje czterech podstawowych zawodników z Kielc i Płocka: Mitji Janca, Mihy Zarabeca, Aleksa Vlaha i Klemena Ferlina.
W starciu z wicemistrzem świata Słoweńcy napotkali na znakomitą chorwacką obronę kierowaną przez Leona Susnjara. Chorwacja panowała nad przebiegiem meczu od pierwszych minut, mimo że główne strzelby zawodziły – Zvonimir Srna trafił tylko raz z siedmiu prób, a Ivan Martinović trzy razy z dziesięciu. W kluczowych momentach zastąpił ich rezerwowy, były as Orlenu Wisła Płock Tin Lučin. Chorwaci zwyciężyli 29:25 (14:11).
Źródło: sport.interia.pl

